bunkier pisze:Można też było kupić kapuchę i ogórasy z beczki z tworzywa.
Nie mówię o czasach PRLu, mówię o czasach gdy kapustę do kiszenia dziewuchy ubijały bosymi stopami i na pewno robiły to w drewnianych beczkach a nie w stągwiach. Oczywiście nie mam pewności czy również nie kiszono w tych stągwiach, wiem tylko, że było by to nie praktyczne.
Sama kiszę ogórasy w kamionce i dokładnie wiem dlaczego Takich garnków moja mama ma całą kolekcję, niektóra to już prawdziwe zabytki, największy mógł mieć z 50 litrów, ale był taki ciężki i co za tym idzie nie praktyczny, ostatnie lata służył jedynie jako donica do kwiatów. Do kiszenia używamy garnków takich od 2 do 10 litrów
Czy u Ciebie jednostce kisili ogórki w 750 litrowych stągwiach?
Lidka pisze:Sama kiszę ogórasy w kamionce i dokładnie wiem dlaczego Takich garnków moja mama ma całą kolekcję, niektóra to już prawdziwe zabytki, największy mógł mieć z 50 litrów, ale był taki ciężki i co za tym idzie nie praktyczny, ostatnie lata służył jedynie jako donica do kwiatów. Do kiszenia używamy garnków takich od 2 do 10 litrów
Czy u Ciebie jednostce kisili ogórki w 750 litrowych stągwiach?
dopowiem tylko że walory użytkowe kamionki to przede wszystkim to że jest kwasoodporna co w przypadku kapusty i ogórków ma bardzo duże znaczenie
Takie stągwie widziałem w muzeum kolejek wąskotorowych w Wenecji poustawiane na jednym wagoniku...platformie towarowej. Coś mi tam kołata w pamięci że miało to służyć do przewozu jakiejś chemii - ale szczegółów nie pamietam.
Jedną taką stągiew widziałem w pewnej firmie ogrodniczej w Łochowicach; stoi sobie na wystawce koło wjazdu
lisiogonek pisze:Takie stągwie widziałem w muzeum kolejek wąskotorowych w Wenecji poustawiane na jednym wagoniku...platformie towarowej. Coś mi tam kołata w pamięci że miało to służyć do przewozu jakiejś chemii - ale szczegółów nie pamietam.
Taki wagon to kwasiarka, służył do przewozu substancji żrących.