Strona 2 z 2

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 10 lip 2011, 13:50
autor: salamon
bunkier pisze:A z "paznokcia" strzelaliście o ścianę :?: :D
"Z paznokcia" to się strzelało zapałkami z pudełka. Takie płonące strzały.
I jeszcze rzucało się tymi płonącymi zapałkami na sufit (po uprzednim popluciu na ścianę celem pozyskania substancji lepno - stabilizującej lot zapałki).

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 10 lip 2011, 14:00
autor: GrapHite
salamon pisze: I jeszcze rzucało się tymi płonącymi zapałkami na sufit (po uprzednim popluciu na ścianę celem pozyskania substancji lepno - stabilizującej lot zapałki).
zmora klatek schodowych w blokach
to było lekkie przeginanie

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 10 lip 2011, 14:11
autor: bunkier
salamon pisze:"Z paznokcia" to się strzelało zapałkami z pudełka. Takie płonące strzały.
To też.
Ale z cympletek też się strzelało z "paznokcia". Brało się cympletkę w dwa palce - wskazyjący i kciuk, uprzednio zdejmując bibułkę, odsłaniając tym "siarkę". Przykładało się do ściany i energicznym ruchem powodowało zapłon. W tym przypadku na ścianach również pozostawały ślady.

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 10 lip 2011, 17:52
autor: Andrzej
Strzelało się też z klucza ... Podobno nieraz palec urwało. Koledze tylko klucz rozerwało, innych strat nie pamiętam ;)

Re: Bombowa zabawa

: poniedziałek, 11 lip 2011, 15:01
autor: jesion
Albo z 2 skręconych ze sobą śrub :P

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 17 lip 2011, 19:23
autor: macciej
jesion pisze:Albo z 2 skręconych ze sobą śrub :P
Jako osoba wychowana na "leśnym" niestety w latach 60-tych z łezką w oku wspominam swoje i kolegów pirotechniczne zabawy

1 Juniorzy robili tzw "murzynki" - czyli to co opisano poprzednio ( naplucie na wapienną ścianę
pomieszanie w tej mazi wolnym końcem zapałki , przytrzymanie za jej środkową część ,
a następnie potarcie główki o draskę i rzut zapalona zapałką do sufitu . Im bardziej okopcony
sufit tym lepszy murzynek :D
Cympletki to również byl sport dla juniorów

2. Starszacy ; strzelanie z korkowców , dla bardziej zaawansowanych obieranie korków
i rzucanie pod nogi koleżanek i kolegów .
Najlepsze ( w naszym mniemaniu w tamtym czasie oczywiście ) było obranie kilku korków z
podłożeniem pod wycieraczkę. Przed wycieraczką kładło się kopertę , dzwoniło do drzwi i ...
właściciel kładł stopę na wycieraczkę - wybuch korków , przekleństwa ...
Na całe szczęście nikt nie doznał zawału !!!
Strzelanie z klucza lub śrub ( do klucza z wolna przestrzenią w środku sypało się obraną z
zapałki siarkę , dociskało gwoździem ( główka gwoździa i płaska powierzchnia klucza
połączone były sznurkiem . Trzymając za sznurek zgrabnym ruchem uderzało się o ścianę
powodując mniejszy lub większy wybuch. Podobna zasada działania przy strzelaniu ze "śruby"

3 Starszacy zaawansowani - puszka po kawie , kakao . Wrzucało się trochę karbidu ,
zamykało się wieczko i przez nawiercony otwór wrzucało zapalona zapałkę. Huk z
z wyrzuceniem denka na kilka metrów ( na szczęście nie pamiętam aby rozerwało puszkę )

4. No i elita , samodzielnie wykonująca petardy ( składników chemicznych - nie podam ,
tekturowa myśliwska łuska . korek , drut zapałki sztormowe i zabawa gotowa ..

Patrząc z perspektywy lat głupie i niebezpieczne zabawy . Ale to tylko perspektywa starszego pana troche tęskniącego do młodości ale również do czasów w których dzieci przebywaly na dworze , bawiąc się niezależnie od pogody. Te współne zabawy powodowały podwórkowe i osiedlowe więzi , czyli coś dla dzieci z przełomu XX i XXI wieku jest całkowitą abstrakcją .

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 17 lip 2011, 21:10
autor: salamon
No i były jeszcze bączki.
Zakrętka od butelki wódki, w to mieszanina saletry i cukru, przybić tą "uszczelką z zakrętki, zagiąć krawędzie, otwór w środku części metalowej, zapałka podpalona do otworu i ... pooooooszło.
Zawsze miałem ciągoty do ognia wszelakiego.
Raz w domu podpaliłem pastę do butów w metalowym, okrągłym pudełku. Zrobiłem to pod stołem, na wykładzinie z tworzywa sztucznego... piękne kręgi się wypaliły.
A jak d...a potem bolała... ;-))

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 17 lip 2011, 21:33
autor: GrapHite
widziałem kiedyś bączki z kapsla od butelki
ja sam miałem styczność z podobną zabawą na korytarzach SP 20 - plastikowe jajko od jajka niespodzianki, a w środek proszek do pieczenia + szybko wlana woda - zamknięcie i kulnięcię na korytarz = w połowie korytarza otwarcie się jajeczka :D

więcej grzechów nie pamiętam :)

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 17 lip 2011, 21:40
autor: salamon
Strzelało się również z proszku do pieczenia, ale to był lajtowa zabawa :mrgreen:
Miotacz ognia z mąki - to było to.
Do miski wsypujemy mąkę, umieszczamy w niej koniec igielitowego wężyka, drugi koniec umieszczamy w otworze gębowym, gwałtownie dmuchamy podpalając równocześnie zapałką wylatującą w górę chmurę mąki. Pięęęękne... :twisted:

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 17 lip 2011, 23:09
autor: bunkier
Przygotowania do Sylwestra trwały cały rok, zbierało się nakrętki od butelek, przeważnie od wódki(bączki), puste dezodoranty(petardy) a miesiąc przed sylwkiem zaczynało się „produkcję” fajerwerków :). Oczywiście w ciągu roku robiło się próby z różnymi mieszankami :). O bączkach było wspomniane wyżej dodam tylko że najlepsze efekty dawała zmielona na pył saletra z cukrem pudrem. A najlepsza frajda była po odpaleniu i puszczeniu bączka po ziemi, jak dobrze się „ustawił” to wiara wokoło uczyła się skakać :)
Petardy z pustych dezodorantów. Najlepsze były aluminiowe bo po wybuchu nie latały odłamki tylko pozostawał jeden kawałek w kształcie tulipana :) O szczegółach nie będę pisał, mogę tylko dodać że ładunkiem była saletra + cukier. Lonty robiło się z krepy i saletry. Najlepsza była krepa biała bo nie farbowała kaloryferów na których się suszyła :)
Robiło się też strzelające pudełka zapałek, czyli zapałki owinięte szczelnie taśmą klejącą które rzucało się energicznie o ziemię. Huk nie był imponujący ale rozrzucone palące się zapałki szczególnie wieczorem - widok imponujący :)
A pamiętacie pistolecik zrobiony z dwóch klamerek drewnianych, do strzelania zapaloną zapałką ? Gdzieś go jeszcze mam, jak znajdę to wrzucę foty.
Co do karbidu i puszek to trochę się z tego strzelało. Hitem była „Endzi Pucha” kaliber 10 litrów. Jeździła na specjalnie zbudowanym wózku. Odpalana nie z ręki tylko pochodnią, huk był potężny. Niestety szybko pogubiliśmy po strzałach nawet zapasowe dekle.
To były wybuchowe czasy :)

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 17 lip 2011, 23:40
autor: Ewing
Z saletry i cukru pudru po odpowiednim wymieszaniu robiło się też świetne wulkany. Wystarczyło usypać kopiec z piasku i w środek wsypać odpowiednią ilość mieszanki pozostawiając trochę na wierzchu i następnie podpalić - efekt był niezły :)

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 17 lip 2011, 23:56
autor: AERO
Z moimi kumplami z Okola robiliśmy podobne fajerwerki. Momentami byliśmy w tym jednak jeszcze głupsi, bo jeździliśmy "na proch" w lasy na Osową Górę w okolicę jednostki wartowniczej i Muny.
W znanym nam miejscu, pod warstwą mchu , można było znaleźć sporo pokorodowanych nabojów karabinowych, z których to wyciągaliśmy pociski i wysypywaliśmy proch (w formie drobniutkich płytek\kostek ) , do puszek po landrynkach.
Był to gotowy materiał do produkcji różnej maści petard i pirotechnicznych efektów i co ważne, do domowej produkcji silniczków do modeli rakiet.
Warto w tym miejscu przypomnieć o tzw. świecach dymnych, wytwarzanych z tworzywa zwanego celuloidem.
Z tworzywa tego były wykonane właśnie takie lalki , jak w wątku "zabawki", ale również linijki i inne przybory uczniowskie.
Po podpaleniu celuloidu i zdmuchnięciu płomienia, tląc się, generował o l b r z y m i e kłęby gryzącego i gęstego dymu, podobnie jak mikstura z saletry.
Wg. nas była to dobra zemsta-kawał, który robiło się pod drzwiami utyskującego na nas sąsiada :)
Była jeszcze oślepiająca blaskiem i hukiem tzw. "kalia". Super tajna mieszanina chemiczna :)

Re: Bombowa zabawa

: poniedziałek, 18 lip 2011, 00:13
autor: bunkier
AERO pisze:Była jeszcze oślepiająca blaskiem i hukiem tzw. "kalia". Super tajna mieszanina chemiczna :)
Masz na myśli strzelanie z Kalichlorku ? Przed wojną był zwyczaj strzelania właśnie z Kalichlorku na Wielkanoc. Po wojnie te tradycje zanikły.

Re: Bombowa zabawa

: poniedziałek, 18 lip 2011, 00:23
autor: AERO
Tak ! :)

Re: Bombowa zabawa

: wtorek, 19 lip 2011, 00:15
autor: jesion
To już chyba nie moje czasy, ale pamiętam ze jakieś 2 -3 lata temu przed sylwkiem spotkałem pewna osobę , która mi sporo naopowiadała o "domowych sposobach" - rurki od namiotów etc :D dalej nie będę wymieniał ze wzg na bezpieczeństwo państwa :D. Tak reasumując kiedyś nie było takiego dostępu jak dzisiaj do fajerwerków, ale ludzie potrafili mimo to zorganizować sobie swoje zabawki :). Czasami człowiek żałuje , że nie urodził się z 20 lat wcześniej :)

Re: Cympletki

: sobota, 15 gru 2012, 20:40
autor: AERO
Skoro mnie słusznie przekierowano , to przy okazji ;

Akurat w takim czasie, chyba na początku lat 70, można było dostać w kioskach Ruchu taką rakietkę-rzutkę. Miała dł. ok 12 cm i była przeważnie koloru czerwonego.
Był to swego rodzaju korkowiec, gdyż po wyjęciu głowiczki , można było uzbroić ją w strzelający korek.
Po założeniu głowicy i wycofaniu gwoździa , rakietka była uzbrojona do rzutu i strzału.

To tylko replika poglądowa tej rakietki.
Obrazek

Re: Bombowa zabawa

: niedziela, 16 gru 2012, 07:12
autor: BYDZIAK 1958
bunkier pisze:
AERO pisze:Była jeszcze oślepiająca blaskiem i hukiem tzw. "kalia". Super tajna mieszanina chemiczna :)
Masz na myśli strzelanie z Kalichlorku ? Przed wojną był zwyczaj strzelania właśnie z Kalichlorku na Wielkanoc. Po wojnie te tradycje zanikły.

I na moim podwórku się 'eksperymentowało'. I z puszkami z karbidem i z kalią... Raz połączylismy to z jakimś 'sreberkiem' (proszkiem) i kombinowaliśmy proporcje... Czy to się potem nazywało kalichlorek, to nie wiem...
Jedną z prób, dobrze pamiętam, bo mogła się źle skończyć, choćby dla pewnej 'ciekawskiej' sąsiadki... Mieszankę wsypaliśmy do pudełka po zapałkach i mocno zakleiliśmy jakąś taśmą (izolacyjną?) Za lont posłużyła zapałka 'szturmówka', które kiedyś normalnie kupowało się w kioskach. Plan był prosty. Miałem odpalić i zrzucić 'to' z okna ostatniego piętra klatki schodowej, na podwórko. Kolega Marek, miał to obserwować z okna dolnego... W tym czasie, sąsiadka, pani W., poszła wysypać śmieci. Zobaczyła nas w oknach i spytała, co robimy. Nic - odpowiedział Marek. Po chwili zawołał do mnie, że już poszła, żebym rzucał... Odpaliłem i rzuciłem... Wybuch nastąpił tuż przed ziemią, może metr, lub więcej... Huk, błysk i wieli dym... Krzyk niesamowitego przerażenia...
Pani W. 'oszukała nas' i nie poszła do domu, tylko stanęła w drzwiach podwórka, tak byśmy jej nie widzieli, bo chciała zobaczyć, co 'kombinujemy'... Wybuchło tuż przed nią... Mocno przerażona poleciała do domu... Na szczęście nic się jej nie stało... :D
Tak to mniej więcej wyglądało. :D
Obrazek

Re: Cympletki

: niedziela, 23 gru 2012, 05:19
autor: BYDZIAK 1958
AERO pisze:Skoro mnie słusznie przekierowano , to przy okazji ;

Akurat w takim czasie, chyba na początku lat 70, można było dostać w kioskach Ruchu taką rakietkę-rzutkę. Miała dł. ok 12 cm i była przeważnie koloru czerwonego.
Był to swego rodzaju korkowiec, gdyż po wyjęciu głowiczki , można było uzbroić ją w strzelający korek.
Po założeniu głowicy i wycofaniu gwoździa , rakietka była uzbrojona do rzutu i strzału.

To tylko replika poglądowa tej rakietki.
Obrazek
^^^ Ja też miałem podobną, niebieską, lub granatową. Dla mnie była 'bombą'. Była na cympletki. Odkręcało się głowiczkę, i wkładało, najlepiej ze 3 cympletki... Kolega miał metalowy czołg, a ja naśladując lot bombowca, starałem się w niego trafić, zrzucaną bombą... :D Tak mniej więcej wyglądała. Miała napis 'Bumet', lub coś w tym rodzaju. :D

Obrazek

Moje pierwsze dwa pistolety, wraz z ubrankiem 'kowboja', przyleciały do mnie z Kanady, w ok 1960 roku.
BYDZIAK 1958 pisze:(...)
Obrazek

Szukając w starych pudełkach wspominanego wcześniej 'dolara', znalazłem mój 'stary skarb'.
To jeden (popsuty) z tych pistoletów na cympletki. Drugi wcześniej gdzieś przepadł... :D

Obrazek

PS
Nadal myślę, że temat 'cympletki', warto by było przenieść do PRL-lu, lub do Hyde Parku...

Re: Cympletki

: niedziela, 17 mar 2013, 09:14
autor: bunkier
Ołowiana bombka na korki.

Obrazek