Tyle pozostało, czyli resztki fundamentów. Więcej nie pozwolono mi poszukać, gdy wspomniałam o cmentarzu wyproszono mnie. Teren prywatny, ze stacją benzynową podrzędnej kategorii i takową obsługą.
Wg Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego cmentarz leży na terenie nierestytucyjnym . Czyli nie da się tutaj (prawie) nic zrobić.
Cmentarz znajdował się przy drodze prowadzącej do Szelejewa. Zniszczony w czasie II wojny światowej. W latach 70. XX w. na terenie cmentarza wybudowano stację benzynową, a ok. 80% szczątków z jego terenu wywieziono w nieznane miejsce. Trwają prace mające na celu zabezpieczenie reszty szczątków poprzez opiekę Konserwatora Zabytków (stan na luty 2008 r.). Teren nierestytucyjny. Cmentarz miał pow. 7 a 10 m2.
night prowler pisze:Wg Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego cmentarz leży na terenie nierestytucyjnym . Czyli nie da się tutaj (prawie) nic zrobić.
Cmentarz znajdował się przy drodze prowadzącej do Szelejewa. Zniszczony w czasie II wojny światowej. W latach 70. XX w. na terenie cmentarza wybudowano stację benzynową, a ok. 80% szczątków z jego terenu wywieziono w nieznane miejsce. Trwają prace mające na celu zabezpieczenie reszty szczątków poprzez opiekę Konserwatora Zabytków (stan na luty 2008 r.). Teren nierestytucyjny. Cmentarz miał pow. 7 a 10 m2.
Ze strony Fundacji zdobyłam adres i wiedziałam czego można tu się spodziewać. Chciałam jednak zobaczyć na własne oczy, co to znaczy nierestytucyjne. Myślę, że należała by się jakaś tablica temu miejscu i wielu podobnym, a nie złośliwy facet, który przegania ludzi. nie wiem jakim sposobem takie miejsca trafiają w ręce prywatne, za mało ziemi mamy w Polsce na stacje benzynowe. pewnie jak zwykle chodziło o politykę i pieniądze. Takie jest życie. Zastanawia mnie tylko dlaczego w tak świetnym stanie zachował się cmentarz żydowski w Koronowie jeśli wszystkie inne przestały zupełnie istnieć?
Facet przegania, bo to jego teren i takim razie on odpowiada za renowację. Urząd Ochrony Zabytków mógłby go upomnieć drogą sądową, ale w Polsce to rzecz niepraktykowana.
To był tylko lojalny pracownik . Na wsiach jest taka mentalność, że najlepiej przegonić, bo "jak szuka, to może czegoś się doszuka" i będzie miał chłop problem.
Być może nie chce, żeby ktoś zgłosił, że się nie zajmuje cmentarzem, być może jest antysemitą lub po prostu leniwy.
A w Koronowie mogł zadziałać przedstawiciel narodu żydowskiego lub człowiek, który nie niszczy wszystkiego co obce...
"A w Koronowie mogł zadziałać przedstawiciel narodu żydowskiego lub człowiek, który nie niszczy wszystkiego co obce..."
No dobrze, ale jakim cudem przetrwał okupacje ?
Jakim cudem przetrwał okupację? To proste. Wbrew obiegowej opinii, w znacznej części przypadków to nie Niemcy zniszczyli żydowskie cmentarze, tylko powojenni, napływowi mieszkańcy tych ziem (z udziałem oczywiście miejscowych).
Thure ma rację. To mieszkańcy po wojnie niszczyli te cmentarze. W przypadku wielu zapomnianych cmentarzy ludzie wykorzystywali przepis, że po 20 latach jak nikt nie opłaci miejsca to tak, jakby nikt tam nie leżał...
Thure pisze:Jakim cudem przetrwał okupację? To proste. Wbrew obiegowej opinii, w znacznej części przypadków to nie Niemcy zniszczyli żydowskie cmentarze, tylko powojenni, napływowi mieszkańcy tych ziem (z udziałem oczywiście miejscowych).
Sporo prawdy w tym stwierdzeniu. Jednak wszystko zależało od władz okupacyjnych i lokalizacji cmentarza. W naszym regionie mamy takie właśnie przykłady. Kirkut w Koronowie ocalał, a dewastacja nastąpiła po wojnie. Kirkut fordoński został zniszczony całkowicie. Macewy wywieziono nad Wisłę.
Najczęściej likwidacji ulegała synagoga. Ale i tu zdarzały się wyjątki. Dlaczego? Oszczędzono synagogi które były nieczynne już przed wojną. Za przykład znów mogą posłużyć synagogi w Fordonie i Koronowie. Temat jest bardzo złożony.......