^^^ Ale raz mi się zdarzyło, coś niesamowitego. Przyjechał do jednostki jakiś ważny generał i musieliśmy szybko przebrać się z moro na wyjściówki, by go powitać... W czasie tego przebierania się, był tłok, ścisk, ciasnota... Nagle patrzę nie mam na wieszaku krawata... Po chwili miałem już krawat.

Zadowolony przebierałem się dalej. Sięgam po krawat... Nie ma go

Tym razem dłużej trwało 'odzyskanie go'... Pomyślałem, że teraz, to trzeba go pilnować... I pilnowałem. I po niemal chwili, gdy miałem go założyć, dosłownie na moich oczach znikł

I było już za późno na zorganizowanie kolejnego, bo wszyscy byliśmy już przebrani i padł rozkaz wyjścia na zewnątrz...
I poszedłem bez krawata

Stałem w pierwszym szeregu i nikt nie zauważył (na szczęście), że czegoś mi brakuje... Oczywiście po powrocie odzyskałem krawat.
