Forum Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków "BUNKIER"

UWAGA: W przypadku problemów technicznych z forum lub problemów z rejestracją prosimy o kontakt pod adresem: forum@bsmz.org lub prosimy pisać w dziale "POMOC" (dział ten nie wymaga rejestracji).
Dzisiaj jest poniedziałek, 20 lis 2017, 06:37

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 581 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 30  Następna
Autor Wiadomość
Post: środa, 19 sie 2009, 20:12 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
" Krwawa Niedziela " w Bydgoszczy . Tym zajmuję się od lat . Temat niewygodny , przez dziesiątki lat przemilczany . Kłamali Niemcy , kłamali Polacy . Teraz ,mimo że minęło 70 lat , temat wydarzeń w Bydgoszczy w dniach 3/4 września , nadal budzi kontrowersje .
Nie ma , i pewnie długo nie będzie , konsensusu między stronami konfliktu. Kto jest winny ? Kto mordował , a kto bronił ? Pytań jest więcej . Czy w Bydgoszczy była dywersja , czy też doszło do rozruchów na tle narodowościowym ?
Zostałem zaproszony na bydgoską stronę , i bez względu na rozwój sytuacji , niczego nie będę żałował . Nie mam zamiaru powielać tematu który " ciągnę " na stronie IOH , tam znalazłem azyl , którego NIGDY nie miałem w swoim rodzinnym mieście. Temat , jest niewygodny i niełatwy.
Czy tego chcecie , czy nie , Bydgoszcz przeszła do historii II W.Ś jako miasto " Krwawej Niedzieli". Na drugim miejscu są zakłady Nobla ,temat przemilczany przez stronę niemiecką , ze zrozumiałych względów. Nadszedł czas , abyście się wypowiedzieli , co o zaprzeszłych zdarzeniach sądzi współczesny bydgoszczanin ?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 19 sie 2009, 22:07 
Offline
Gość

Rejestracja: czwartek, 15 sty 2009, 00:00
Posty: 425
Temat , jest niewygodny i niełatwy.
O tak, z tym się akurat całkowicie zgadzam. Po moich ostatnich artykułach w Kronice Bydgoskiej na temat krwawej niedzieli otrzymałem kilkanaście anonimów, gdzie nie przebierając w słowach zarzucano mi, że jestem faszystą, neonazistą, volksdojczem, Żydem, tudzież osobnikiem niedorozwiniętym umysłowo. Sądząc po charakterze pisma, autorzy anonimów byli już ludźmi w podeszłym wieku.
Młode pokolenie Bydgoszczan nie ma na ten temat większej wiedzy, zresztą niewiele ich to już interesuje. Przekonałem się o tym niejednokrotnie, prowadząc zajęcia ze studentami UKW i WSG. Może to i dobrze? Ileż można rozpamiętywać bolesną przeszłość, licytując się przy tym w licznie ofiar i wzajemnym okrucieństwie. Znając i szanując przeszłość, patrzmy raczej w przyszłość.

_________________
,,Powiedziałem im również, aby nie pracowali w firmach produkujących narzędzia mordu i żeby wyrażali pogardę dla ludzi, którzy myślą, że takie narzędzia są nam potrzebne" - Kurt Vonnegut, Rzeźnia numer pięć


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 19 sie 2009, 22:25 
Offline
BSMZ Bunkier

Rejestracja: czwartek, 2 kwie 2009, 23:00
Posty: 627
Wydaje mi się, że przeciętny Bydgoszczanin wie niewiele, bo informacje były nierzetelne i raczej skrywane przed "publicznością".
Temat jest omijany szerokim łukiem (często dla tzw. świętego spokoju, żeby uniknąć reakcji o jakich pisze Robert).


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: czwartek, 20 sie 2009, 15:52 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: piątek, 26 gru 2008, 00:00
Posty: 4850
Lokalizacja: Bydgoszcz-Fordon
W dzisiejszym dodatku do Gazety Pomorskiej - "Album Bydgoski", jest krótki artykuł nawiązujący do tego tematu, pod tytułem "Mord na ulicy Leśnej".


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: czwartek, 24 wrz 2009, 21:35 
Offline
Gość

Rejestracja: niedziela, 5 kwie 2009, 23:00
Posty: 30
Moim zdaniem doszło zarówno do niemieckiej dywersji, jak rownież do aktów samosądów po naszej stronie.Działania tego typu były uzasadnione po obu stronach, a relacje z przeszłości chyba wystarczająco je potwierdzają.A potem wiadomo...każda ze stron widzi to nieco inaczej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: niedziela, 18 paź 2009, 14:37 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
seth pisze:
" Krwawa Niedziela " w Bydgoszczy. Tym zajmuję się od lat. Temat niewygodny, przez dziesiątki lat przemilczany. Kłamali Niemcy, kłamali Polacy. Teraz ,mimo że minęło 70 lat , temat wydarzeń w Bydgoszczy w dniach 3/4 września , nadal budzi kontrowersje.
Nie ma, i pewnie długo nie będzie, konsensusu między stronami konfliktu. Kto jest winny ? Kto mordował, a kto bronił ? Pytań jest więcej. Czy w Bydgoszczy była dywersja , czy też doszło do rozruchów na tle narodowościowym ?
Zostałem zaproszony na bydgoską stronę, i bez względu na rozwój sytuacji, niczego nie będę żałował. Nie mam zamiaru powielać tematu który " ciągnę " na stronie IOH


Nadszedł czas aby stworzyć tu wątek o wydarzeniach w Bydgoszczy we wrześniu 1939. Podstawą będzie tekst mojego autorstwa. Jaki jest cel założenie tego tematu ? Początkowo przyświecała mi myśl aby fotografować istniejące obiekty związane z Krwawą Niedzielą , noszące ślady walk z dywersantami. Postanowiłem aby całość zilustrować relacjami Bydgoszczan , aby uniknąć zbędnych komentarzy i kłótni. Zależy mi aby temat ten był w miarę możliwości, obiektywny. Dlatego głos mają ci którzy byli w środku tamtych zdarzeń. Zawsze podaję źródło z którego czerpię informację , wszystkie współczesne zdjęcia są mojego autorstwa.
Część pierwsza poświęcona jest wydarzeniom w Bydgoszczy w roku 1939 oraz w dniach 1-2 września 39'


Aby napisać ten tekst korzystałem z książki Jerzego Bartnickiego " Bydgoszcz w roku 1939 " wydanej przez Kujawsko Pomorskie Towarzystwo Kulturalne w 1985 oraz wycinki prasowe przed i po wojenne.

19 stycznia 1939 roku przeprowadzono wielkie ćwiczenia przeciwlotnicze. Na 20 stycznia przypadała 20 rocznica rocznica zajęcia miasta przez wojska polskie w związku z tym pod auspicjami Związku Powstańców Wielkopolskich zorganizowano uroczyste obchody. W lokalnej prasie można było zauważyć wiele ogłoszeń o walnych zebraniach różnych organizacji społeczno patriotycznych min: kół LOPP , "Sokoła", Powstańców i Wojaków, Powstańców Wielkopolskich czy Hallerczyków. Co 6 mieszkaniec Bydgoszczy był członkiem LOPP , czyli 26600 ludzi należało do tej organizacji. Pod jej patronatem działała w Fordonie szkoła szybowcowa.

W marcu 1939 roku Jungdetsche Partei partia zrzeszająca mniejszość niemiecką ogłosiła bojkot gospodarczy polskich firm handlowych i przedsiębiorstw. Odpowiedzią na te działania była akcja plakatowa prowadzona przez Polski Związek Zachodni nawołująca do identycznej postawy wobec niemieckich firm i sklepów. W bydgoskiej Resursie Kupieckiej doszło do spotkania zorganizowanego przez ZPP na którym mówiono o wielkiej ilości prowokacji niemieckich w Gdańsku oraz o narastającym terrorze.

19 marca miasto obiegła wiadomość o zatrzymaniu w lesie k.Osowej Góry 28 Niemców przygotowujących się do przekroczenia granicy państwowej. Głównymi organizatorami wyprawy byli Karol Klettke z Bydgoszczy i Otton Hubner z Dobromierza. Prasa bydgoska zamieściła apel podpisany min. przez Peowiaków, Powstańców Śląskich i Wielkopolskich nawołujący do bojkotu niemieckich firm oraz narzucenia im ograniczeń w postaci zamknięcia wydawnictw , zakazu wyświetlania niemieckich filmów, zakazu noszenia elementów umundurowania i oznak. Apel ten spotkał się z życzliwym przyjęciem wśród mieszkańców miasta.

Nastroje były coraz gorętsze, bowiem 26 marca na apel PZZ zorganizowano potężną manifestację patriotyczną pod hasłami " My chcemy Warmii i Mazur " My chcemy Gdańska".

W kwietniu zorganizowano zbiórkę pieniędzy na Ogólnopolski Komitet Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej. Postanowiono też aby 15 związków byłych kombatantów zjednoczyć w jeden wspólny front o oddać do dyspozycji Naczelnego Wodza. W końcu miesiąca tj. 25 kwietnia bydgoski 62 pułk piechoty obchodził 20 lecie swojego istnienia. W związku z tym otrzymał nazwę " Dzieci Bydgoskich". W dniu następnym w centralnym punkcie Bydgoszczy przy Placu Wolności odbyła się uroczysta defilada tegoż pułku i manifestacja patriotyczna.

Atrakcji nie było dosyć ponieważ na bydgoskim lotnisku zorganizowano pokazy lotnicze a podniebne akrobacje przyciągnęły 30 tys. ludzi.
Ciśnienie wzrosło do tego stopnia że starosta powiatowy i grodzki Jerzy Suski zwrócił się z apelem o zaniechanie, bądź ograniczenia spotkań i wieców polskich organizacji społecznych. Ale długo nie trwało bo 3 maja doszło do wielkiej manifestacji pod hasłem " Jesteśmy silni, zwarci, gotowi". Na zakończenie dnia odbyła się defilada z udziałem czołgów, kawalerii i piechoty . Panował entuzjazm i euforia.

7 maja w odwecie za szykanowanie polskich artystów w Opolu zamknięto niemiecki teatr w Bydgoszczy, przy Rybim Rynku.

Ale głowy bydgoszczan były zajęte nowym projektem , w gazetach pojawiły się nazwiska ochotników na ''żywe torpedy ". W połowie miesiąca przed sądem stanęło 22 Niemców oskarżonych o przemycanie współziomków do Rzeszy. Najwyższy wyrok opiewał na 3 lata bezwzględnego więzienia.

Bydgoskie gazety pisały że już czas najwyższy zmienić niemieckich patronów ulic, w grę wchodziły następujące : Frankego, Dietza, Gamma, Blumwego, Petersena i Kolwitza.

Jako że dawno Wink nie było żadnej manifestacji to dobrze się złożyło że 28 maja obchodził swoje święto 61 pułk piechoty. Na Stadionie Miejskim tłumnie zgromadzona publiczność oglądała rekonstrukcję bitwy w wykonaniu żołnierzy a następnie wysłuchała apelu poległych .

30 maja w Szkole Podchorążych Marynarki Wojennej pospiesznie promowano najstarszy rocznik.

Kolejno okazją do zamanifestowania postawy patriotycznej były Dni Morza i Kolonii. Wszystkie domy wzdłuż Brdy były udrapowane w piało czerwone flagi, podobnie jak zgromadzone na niej statki i inne pływadła.
Jednak największą ciekawość wzbudzał model "żywej torpedy" zbudowany przez kapitana Lloyda Bydgoskiego Alojzego Chmielewskiego.
W ramach Dni Morza, 28 maja, doszło do kolejnej manifestacji zakończonej Rotą.

Minęły dwa tygodnie. 10 czerwca swoje święto obchodził Pomorski Batalion Pancerny. W związku z tym otrzymał od Pomorskiego Okręgu Polskiego Czerwonego Krzyża 22 sanitarki.

Pięć dni później starosta grodzki zawiesił działalność niemieckiego stowarzyszenia " Deutsche Kasino -Gesellschaft". Oficjalnym powodem było przekraczanie ustalonego zakresu działań i nieprawidłowości finansowe towarzystwa.
Okazały budynek przy Gdańskiej 20 przejęła Federacja Polskich Związków Obrońców Ojczyzny. Już na pierwszym zebraniu federacji , padł wniosek o odebranie Niemcom kościoła przy Placu Wolności . Prawdą było że 9 tys. mniejszość niemiecka posiadała 12 świątyń a 135 tys. większość polska tylko 8.

18 czerwca utworzono Bydgoski Batalion Obrony Narodowej złożony z mieszkańców miasta.Później jego żołnierze padli ofiarą wypadków bydgoskich w których nie brali w ogóle udziału. Patrz zdjęcia z Cmentarza Bohaterów.

Nastroje mieszkańców poprawił widok dwóch dezerterów z Wehrmachtu prowadzonych przez policjanta głównymi ulicami 23 czerwca. Ciekawe czy był to zabieg propagandowy czy prawdziwi dezerterzy ???

W ''Dzienniku Bydgoskim " można było przeczytać o wezwaniu wszystkich Niemców z Rzeszy do opuszczenia Polski. Autorem był konsul niemiecki z Bydgoszczy.

Miesiące letnie to wielka akcja kopania rowów przeciwlotniczych oraz przeciwczołgowych w których wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Bydgoszczy. Była też pierwsza ofiara , na zawal zmarł kupiec Mieczysław Kaczmarek, jego pogrzeb stał się okazją do manifestacji.

W międzyczasie, 25/26 lipca swoje święto obchodził 16 Pułk Ułanów, w uroczystej defiladzie wziął udział gen. Grzmot-Skotnicki.

Minęły dwa dni i na stadionie Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej odbyły się zawody konne o mistrzostwo Armii. Udział wzięło 65 kawalerzystów w tym drużyna olimpijska.

W sierpniu, dokładnie 15, przekazano wojsku 112 rowerów i jeden motocykl, wszystko ze składek.

W niedzielę, 27 sierpnia, tysiące, dziesiątki tysięcy bydgoszczan kopało wszelakiej potrzeby rowy, schrony i zapory, łącznie 28 kilometrów.

Wszyscy czuli że wojna jest tuż, tuż .... W końcu sierpnia nastąpiło pożegnanie jednostek garnizonu bydgoskiego. Była piękna pogoda ...... chciało się żyć .....

Wybuch wojny. Okres 1-2 września 1939


1 września, a był to piątek, nad Bydgoszczą pojawiły się niemieckie samoloty. Przeprowadziły rozpoznanie i odleciały. Ogień artylerii p.lot sprawił że na miasto spadł grat odłamków. Co interesujące na Starym Rynku odbywa się targ, a ulice były pełne ludzi.

Po południu następuje kolejny przelot rozpoznawczych maszyn, artyleria prowadzi ogień i zgłasza 4 zestrzelenia.

Pierwszy wojenny wieczór zastaje miasto zaciemnione jednak na ulicach i w restauracjach jest nadal mnóstwo ludzi. W.g relacji Józefa Kołodziejczyka w jednej z kafejek przy ul. Mostowej , siedział wraz z kolegami właściciel fabryki rowerów Herbert Beitsch, widziany poźniej, w czasie okupacji w mundurze SS . Wśród Niemców trwała ożywiona dyskusja, nie zdradzali oznak strachu.

W mieście pojawiają się pierwsze wozy z uciekinierami, wolno przejeżdżają przez miasto kierując się na Inowrocław.

Policja Państwowa przeprowadza akcję internowania wytypowanych wcześniej bydgoskich Niemców, w.g starosty Suskiego zatrzymano 212 osób , w.g danych niemieckich ok.800. 2 września wysłano ich pod eskortą do Torunia. W czasie marszu doszło do incydentów , min. eskorta zabiła kilka osób niezdolnych do marszu. Był to tzw. marsz na Łowicz i w.g ustaleń Jastrzębskiego w czasie jego trwania zginęło 5 bydgoskich Niemców byli to Schnee, Schreiber, dr. Staemler, Assman i Sturke. Nie od rzeczy będzie wspomnieć że kolumnę internowanych atakowały niemieckie samoloty

W sobotę 2 września przez Bydgoszcz ciągnęły tłumy uciekinierów , a przed sklepami tworzyły się gigantyczne kolejki. Miasto huczało od plotek i niesamowitych pogłosek.

Po raz ostatni ukazują sie " Dziennik Bydgoski " i " Kurier Bydgoski"

Krótko przed południem na miasto spadają pierwsze bomby. Celem ataku jest dworzec PKP, mosty kolejowe ( trzy obok siebie), oraz przylegle ulice głównie Zygmunta Augusta, w tym koszary . Na dworcu ginie 25 osób, w większości dzieci, od 3 do 14 lat.
Nastrój paniki i dezorientacji pogłębia się , do uciekających przyłączają się mieszkańcy miasta. Nalot przekonał wielu że w Bydgoszczy nie jest bezpiecznie.

Po godzinie 15 następuje kolejny nalot, płoną magazyny przy koszarach na Zygmunta Augusta. W walce z ogniem bierze udział miejska Straż Pożarna.

W.g Kołodziejczyka na Bydgoszcz spadło ok. 220 bomb. Ludzie masowo opuszczają swoje miejsca zamieszkania, wśród nich są , maja prababcia Józefa, babcia Helena oraz jej córka Barbara , w rzeszy uciekinierów znajdują się również babcia mojej żony Władysława wraz z mały Tadziem ( który w przyszłości zostanie moim teściem Wink ) Męska część rodziny walczy w szeregach 62 p.p.

W mieście brakuje benzyny, wszelkie środki lokomocji są oblężone.

Na ulicach widać też pierwszych maruderów którzy rozsiewają plotki lub czym prędzej opuszczają gród nad Brdą.

Wieczorem miasto opuszczają władze: starosta Jerzy Suski oraz prezydent Leon Barciszewski , ewakuuje się urzędy oraz pewną część Policji Państwowej.

Należy tu oddać sprawiedliwość harcerzom oraz policjantom którzy przez cały dzień, 2 września, ciężko pracowali aby odblokować główne arterie miasta , oraz dostarczali żywność i napoje potrzebującym.

W nocy z 2 na 3 września dowodzący Armia Pomorze gen. Bortnowski stwierdza, w rozmowie ze starostą Suskim, że należy powołać Sądy Polowe , wydaje również rozkaz ustny gen. Przyjałkowskiemu że w razie wystąpienia dywersji należy rozstrzeliwać dywersantów złapanych z bronią w ręku na miejscu.

Noc minęła spokojnie, tzn. nie było żadnych walk , przez miasto ciągłym strumieniem przetaczali się uciekinierzy ......

Nadeszła niedziela, niedziela która sprawiła że Bydgoszcz przeszła do historii II Wojny Światowej ..............


Bibliografia:

1. Prawda o tzw. Krwawej Niedzieli Bydgoskiej - opr. Józef Kołodziejczak, Bydgoszcz 1945
2. Biuletyn Głownej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskej w Polsce - Wyd. Prawnicze 1958 ( rozdział - Selbstschutz)
3. Bydgoszcz 3 września 1939 - Ryszard Wojan, Wyd. Poznańskie 1959
4.Ziemia bydgoska w cieniu swastyki - Tomasz Kuta , ZBOWiD 1966
5.Pierwsze miesiące okupacji hitlerowskiej w Bydgoszczy , w świetle źródeł niemieckich -Tadeusz Esman, Włodzimierz Jastrzębski , Bydgoszcz 1967
6. Zbrodnie hitlerowskie Bydgoszcz 1939 - Janusz Gumkowski, Rajmund Kuczma, Wyd. Polonia, Wa-wa 1967
7. Bydgoszcz Stary Rynek 9 września 1939 - Stanisław Bator, Rajmund Kuczma, Muzeum im. Wyczółkowskiego, Bydgoszcz 1969
8. Działalność Sądu Specjalnego w Bydgoszczy w sprawach o wypadki z września 1939 - Edmund Zarzycki, BTN, Wa-wa -Poznań 1976
9. Z okupacyjnych dziejów Bydgoszczy - opr. zbiorowe, BTN, Wa-wa -Poznań 1977
10. Dywersja niemiecka i zbrodnie hitlerowskie w Bydgoszczy na tle wydarzeń w dniu 3 IX .1939 -Edward Serwański, Wyd. Poznańskie 1981
11. Bydgoszcz lato 1939 - opr. zbiorowe pod red. Jaszowskiego i Jaśkowiaka, WOKOPWiM w Bydgoszczy, 1985
12. Bydgoszcz w roku 1939- Jerzy Bratnicki , Kuj-Pom. Tow. Kulturalne. 1985
13. Dywersja czy masakra - Włodziemierz Jastrzębki, KAW Gdańsk 1988
14. Uwaga dywersja - seria Tygrys , przynajmniej dwa wydania ( duży i mały)
15. Terror i zbrodnia, eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji bydgoskiej - Włodzimierz Jastrzębski, Wa-wa 1974
16. V kolumna na Pomorzu Gdańskim - Osiński , Wa-wa 1965
17. Bydgoski Wrzesień - seria i autor ? sprawdzę
18. " Krwawa Niedziela " w Bydgoszczy - Wiesław Trzeciakowski i Włodzimierz Sobecki - skromni autorzy zaserwowali taki podtytuł " jedyny pasujący klucz do wydarzeń ..." praca jest jednak bardzo słaba.
19. Bydgoszcz 3-4 września - redakcja naukowa Tomasz Chiciński, Paweł Machcewicz , Warszawa 2008, publikacja IPN


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 19 paź 2009, 15:12 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
3 września 1939 . Niedziela. Gdzie się to wszytko zaczęło , kto strzelił pierwszy ........czeka nas długa droga. Głos mają świadkowie.
Przytoczę tutaj bardzo interesująca relację majora Jana Sławińskiego dowódcy 82 baonu wartowniczego podległego 15 DP. M.p gimnazjum niemieckie przy ul. Chodkiewicza ( Szkoła im. A. Durera ) Relacja nr. 4 str.177-131 w Dywersja niemiecka i zbrodnie hitlerowskie w Bydgoszczy na tle wydarzeń w dn 03.09.1939 :

" (....)z godziny na godzinę narastał problem żołnierzy z rozbitych jednostek frontowych, którzy pojedynczo i grupami, bez oficerów i w coraz większej liczbie, napływali z północy do miasta . Trudno było przypuszczać że, są to maruderzy.Musiało się na froncie dziać coś niedobrego. ...... polecono mi stworzyć punkt zborny i zestawiać tam poszczególne grupy (...)Punkt zborny urządziłem najpierw w " Elisium " ( niemiecki teatr i lokal rozrywkowy przy ul. Gdańskiej ) Już w południe dnia 2 września okazało się jednak , że został on zapełniony(...)któryś z oficerów z baonu podsunął mi na myśl majątek Myślęcinek ( 5 km. na północ od Bydgoszczy) .
(..)zamknąłem szosę gdańską dla żołnierzy maszerujących bez dowódców lub też jadących na wozach uciekinierów cywilnych .
W sumie zatrzymaliśmy ich kilka tysięcy (..) '

W związku z faktem że nikt nie chciał zainteresować się tą masą żołnierzy bez przydziału, major Sławiński dalej stwierdza :
(...)W ten sposób oba punkty zborne nie doczekały się niestety prawidłowego rozładowania i wobec wypadków, które nastąpiły w dn. 3 września, częściowo " się rozpłynęły", a częściowo dołączyły w godzinach wieczornych dnia 3 września do resztek 27 i 9 DP. "

Zastanawiacie się co ma ten piernik do wydarzeń w Bydgoszczy ? Dalej major Sławiński :

"(...)Placówka baonu w punkcie zbornym w Myślęcinku w nocy ( z 2/3) zameldowała mi że, nie jest w stanie opanować sytuacji i że uciekinierzy rozsiewają pogłoski, jakoby czołgi niemieckie przekroczyły szosę gdańską na wysokości Świecia(...)"

Sławiński pojechał samochodem przez Myślęcinek szosą gdańską ok 10 km, ale prócz uciekinierów nie zobaczył niemieckich czołgów. Rano ok. 9.30 przed wartownią baonu pojawił się cywilny oddział ok.60 osób . Mieli opaski na rękawach i niektórzy broń.Dowodzący nimi człowiek twierdził że w Bydgoszczy na Gdańskiej pojawiły się czołgi niemieckie .Sławiński tłumaczył jak się sprawy mają i odmówił wydania im broni. Wspomina major :

(...)wtem z kierunku przedmieścia zaczęły padać strzały karabinowe (...)przybiegł do mnie szef kancelarii baonu z meldunkiem że, gen. Przyjałkowski wzywa mnie do telefonu.Generał -wyraźnie wzburzony- zapytał mnie, ile jest w tym prawdy że, czołgi niemieckie wkraczają od północy do Bydgoszczy(...)Zameldowałem że, co się tyczy czołgów to jest to plotka, gdyż stale jestem w kontakcie z Myślęcinkiem , gdzie panuje spokój, a co do strzałów, to również dla mnie są one zagadką (...)"

Relację majora Sławińskiego cechuje bardzo trzeźwy osąd wydarzeń.

Jest ok. godziny dziesiątej,3 września 1939 roku,niedziela,ulica Gdańska,rejon Koszary 15 PAL , przy przejeździe kolejowym
(obecnie nieistniejącym) zdjęcie poniżej .

Major Sławiński relacjonuje :

"(...)Obok mnie stał dowódca 4 kompanii , która była w alarmie.Rozkazałem mu natychmiast wyprowadzić ją na ulicę Gdańską (...)."

Major rozesłał też patrole na cmentarz ewangelicki na ul. Jagiellońską ( ob. nie istnieje) raz na cmentarz ew .przy ul. Artyleryjskiej. O 11 otrzymał meldunki że nie znaleziono nic podejrzanego .

Dalej mjr. Sławiński :

"(...)Udałem się następnie za 4 kompanią na ul. Gdańską.Kpt. Kukliński zatrzymał żołnierzy przy przejeździe kolejowym. Szosą gdańską napierała w tej chwili od północy w kierunku śródmieścia rzeka uciekinierów, pomieszanych z wycofującymi się oddziałami wojska(..)"

Aby nie dopuścić do zatłoczenia ulic śródmiejskich 4 kompania dwuszeregiem zamyka ulicę próbując skierować strumień uciekinierów w ulicę Leśną w kierunku Bielaw.Żołnierze 4 kompani, ok.200 ludzi, musieli założyć bagnety aby wymusić zmianę kierunku napierającego tłumu.W tym czasie ustała też, na krótko, strzelanina w mieście. Sytuacja wydawała się opanowana.

Za plecami blokującej ulice kompanii zebrał się spory tłum ludzi . Z tego właśnie tłumu zaczęły padać okrzyki : " Czołgi jadą ! " Natychmiast wybuchła panika. Była 10. 30

Mjr . Sławiński :

"(..)Wymieniliśmy z kpt. Kuklińskim zdumione spojrzenia. Po pewnym czasie od strony koszar artyleryjskich ukazała się pędząca galopem bateria polskiej artylerii,a za nią wozy amunicyjne pomieszane z furmankami cywilów(...)kordon uskoczył na bok i pędząca bateria z taborami (...)furmankami w szalonym pędzie wpadła w ul. Gdańską. Tuż przy mnie jedna z armat uderzyła w hydrant stojący przy przejeździe kolejowym, złamała go i duży strumień wody wytrysnął na ulicę, oblewając tłum i uciekające pojazdy.Krótko po tym incydencie ponownie
wybuchła strzelanina (...)"

Ok. godziny 10. 50 kpt. Kuklińskiemu udało się opanować rozgardiasz w rejonie przejazdu kolejowego. Mjr Sławiński, pytając mieszkańców ulicy Leśnej wyjaśnił przyczynę wybuchu paniki cytuję :

"(...)w odpowiedzi pokazano mi rozkopaną w celu naprawy jezdnię. W tym miejscu bateria musiała jechać bokiem, po nawierzchni wysypanej żużlem,a następnie, gdzie wykop się kończył, wjechać ponownie na bruk.Tutaj właśnie powstał ten nagły, głośny turkot,tym większy że, bateria ruszyła zaraz kłusem, by wyprzedzić furmanki. Wówczas to ludzie zaczęli krzyczeć że, jadą czołgi (...)"


Sławiński ruszył w stronę śródmieścia,w dół, ulicą Gdańską :

"(...)wzdłuż ulicy Gdańskiej leżało dużo porzuconego ekwipunku wojskowego (...)panowała cisza nikt do mnie nie strzelał . Przy pl. Wolności zauważyłem trupa. Była to osoba cywilna. Również przy kościele Klarysek leżały ciała kilku zabitych. Były to osoby cywilne. Poległych żołnierzy nie widziałem ...."

Galopadę po ulicy Gdańskiej widziało wielu świadków . Sytuacja została jednak opanowana. Aby zapobiec nagłemu wtargnięciu czołgów do miasta saperzy 15 DP zrobili 1 km ( na drodze do Myślęcinka ) na północ od miasta zaporę z pni drzew i min przeciwczołgowych. Nie ustała jednak strzelanina.
Tak zapamiętał to major Święcicki :

"(...)Jest sporo rewelacji naocznych świadków - niewątpliwie prawdziwych i cennych, lecz w wielu przypadkach przesadzonych (...)nie ulega natomiast najmniejszej wątpliwości że, w godzinach przedpołudniowych dnia 3 września dywersja niemiecka w Bydgoszczy, przygotowywana już od wielu miesięcy przed wybuchem wojny , stała się zbrodniczym faktem (...)"


Inny rejon miasta, Czyżkówko , nasyp kolejowy obsadzony przez oddział PW , godzina 9.30, ogień prowadzony w kierunku katolickiego kościoła, oraz krzyżówki Grunwaldzka - Koronowska. Relacja mjr Skaczyły,dowódcy baonu karabinów maszynowych, ujęta w zeznaniach majora Święcickiego :

"....Oddział jego ( Skaczyły), po wyjściu z lasu koło Czyżkówka, około godziny 9.30 został ostrzelany z toru kolejowego, który biegnie tutaj wysokim nasypem do Inowrocławia, przecinając ul. Grunwaldzką . Ludność cywilna poinformowała majora Skaczyłę że, to strzelają dywersanci niemieccy. Wydał więc rozkaz otwarcia ognia z kilku karabinów maszynowych na ów tor, by wywalczyć przejście . Strzelanina trwała ok. 15 minut,później strzały ucichły, bo napastnicy uciekli .Wysłane przez majora Skaczyłę patrole stwierdziły że, z toru strzelał oddział Przysposobienia Wojskowego...."

Tyle relacja majora Święcickiego , ciekawe też jest to że o ile polski oficer nie kwestionuje działań dywersyjnych to wątpi w użycie przez Niemców broni maszynowej na wieżach kościołów ewangelickich . Sądząc po braku śladów w około kościołów , może ma rację . Jednak kolejni świadkowie zaprzeczą tej tezie.


Załączniki:
Komentarz: Budynek Deutsche Kasino , przejęty przez polski Związek Obrońców Ojczyzny 15 czerwca 1939.
Kasyno Cywilne.JPG
Kasyno Cywilne.JPG [ 99.69 KiB | Przeglądany 18906 razy ]
Komentarz: Wyraźnie widać krzyżówkę Grunwaldzkiej z Koronowską. Kiedy Chłopaki z PW zobaczyli tam żołnierzy, natychmiast otwarli ogień. Obeszło się bez strat.
wiadukt.JPG
wiadukt.JPG [ 98.29 KiB | Przeglądany 18928 razy ]
Komentarz: Widok z nasypu kolejowego przy Grunwaldzkiej . Doskonałe pole do ostrzału. Stąd chłopcy z Przysposobienia Wojskowego ostrzelali polskich żołnierzy.
w2.JPG
w2.JPG [ 101.58 KiB | Przeglądany 18941 razy ]
Komentarz: W dół Gdańskiej ruszyły kolumny spanikowanej ludności cywilnej i wojska.
Gdańska.JPG
Gdańska.JPG [ 102.8 KiB | Przeglądany 18931 razy ]
Komentarz: Tu stał oddział majora Sławińskiego, który bezskutecznie starał się powstrzymać kolumny uciekinierów
przejazd Gdańska.jpg
przejazd Gdańska.jpg [ 94.33 KiB | Przeglądany 18979 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: wtorek, 20 paź 2009, 17:16 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Relację majora Sławińskiego zaczerpnąłem z tej pozycji :

10. Dywersja niemiecka i zbrodnie hitlerowskie w Bydgoszczy na tle wydarzeń w dniu 3 IX .1939 -Edward Serwański, Wyd. Poznańskie 1981

Teraz czas aby przenieść się do sztabu 15 dywizji piechoty, która znajdowała się przy ulicy Czartoryskiego. Część sztabowców zajęła też budynek szkoły na ulicy Kordeckiego. Między tymi dwiema placówkami przemieszczał się dowódca 15 DP, gen. Przyjałkowski.

3 września , źródło , publikacja IPN , zeznanie gen .Przyjałkowskiego , dowódcy 15 DP. Str.524 - 526

"(...)słychać było strzały ze środka miasta (...)wysłano patrole i dywersanci pochowali się (....)było już około drugiej po południu (...)zastałem meldunki uspakajające . Akcja oczyszczania miasta z dywersantów działała(...)w Komendzie Miasta dużo aresztowanych z domów, skąd strzelano lub rzekomo strzelano. Ze starostą i policją połączenia telefonicznego nie zdołałem nawiązać (...)po wydaniu rozkazów dla wojska i zawiadomieniu o odejściu (...)trzeba zadecydować, co zrobić z bardzo licznymi aresztowanymi. Okazuje się, że jest między nimi wielu przypadkowo zgarniętych( ...)przypuszczałem przy tym, że Niemców chwyconych z bronią w ręku między nimi nie ma . Byli zastrzeleni w walce "

Dzięki cytowanej powyżej publikacji IPN " Bydgoszcz 3-4 września " możemy poznać dokumenty które nigdy nie były publikowane . Dodajmy, że większość z nich jest polska. Bardzo ciekawe w powyższym kontekście są meldunki, telefonogramy czy też juzogramy polskiej armii.Ich treść nie była korygowana, powstawały na bieżąco i są dobrą ilustracją dla wydarzeń bydgoskich. Wszystkie cytaty pochodzą z rozdz. 11 , str. 376/401 . Łącznie 22 meldunki .

Meldunek dowódcy artylerii 15 DP płk. Stachowicza do dow. 15 DP. gen. Przyjałkowskiego , 1 wrzesień :

" (...)na przedpolu miejscowa ludność niemiecka napada i morduje Polaków, nawet staruszki . Uzbrojeni w karabiny maszynowe ostrzeliwują żołnierzy i niszczą kabel (...)dowódca I/15 pal zameldował o przecięciu przez dywersantów kabla i zakopaniu przeciętych końcówek w ziemi. "

Meldunek gen.Bortnowskiego do szefa Sztabu Naczelnego Wodza, gen Stachiewicza, 2 wrzesień

"(...)w ciągu dnia było parę działań mniejszości niemieckiej na korzyść nieprzyjaciela w formie ostrzeliwania formacji tyłowych i kolejarzy "

Meldunki nadesłane do Urzędu Wojewódzkiego w Toruniu , 2 wrzesień :

"(...)Wydział Śledczy w Bydgoszczy podaje, że podczas ucieczki został zastrzelony pastor Just o godzinie 16.30 1 IX 39 strzałem w plecy .
(...)Wydział Śledczy w Bydgoszczy podaje, że w Brdyujściu k. Fordonu odbywało się zebranie z 25 członków LOPP o godz. 19, w tym czasie wtargnęli marynarze marynarki wojennej flotylli rzecznej i strzelali z broni krótkiej na postrach oraz Sobczaka Antoniego zatłukli na śmierć . Sprawę przekazano żandarmerii .
(...)Starosta Julian Suski .(..)narzeka na nieopanowanie oddziałów policyjnych, które zaabsorbowane ewakuowaniem swoich rodzin, wprowadzają zamieszanie i źle wpływają na samopoczucie ludności."

Meldunek sytuacyjny Sztabu Naczelnego Wodza, 2 wrzesień :

" Starosta bydgoski donosi, że b. intensywnie działa dywersja niemiecka, której działalność przejawia się w przecinaniu drutów telefonicznych "

Meldunek starosty bydgoskiego Suskiego do wojewody Władysława Raczkiewicza , 2 wrzesień :

"(.)na terenie powiatu zdarzyły się liczne akty sabotaży ze strony Niemców - zastrzelono żołnierza. W Koronowie ujęto sześciu szpiegów z karabinami maszynowymi(...)w wielu miejscach przecięto lub zerwano druty telefoniczne(...)Policje nastawiłem na walkę z dywersją (...)Bydgoszcz wykazuje duże wyrobienie i brak paniki "

3 września, w godzinach popołudniowych napłynęły meldunki bezpośrednio odnoszące się do tego co wydarzyło się w Bydgoszczy. Meldunek szefa sztabu Armii " Pomorze " płk.dypl . Izdebskiego do Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza :

"(...)W Bydgoszczy na przedmościu miały miejsce masowe akty dywersyjne ze strony Niemców (...)"

Rozmowa juzowa między płk. dypl. Aleksandrowiczem, szefem Oddziału III A. " Pomorze z gen. Stachiewiczem, 3 września :

"(...)Poza tym dodaję, że w godzinach przedpołudniowych, a raczej popołudniowych, niemieckie elementy w Bydgoszczy zorganizowały i wykonały coś w rodzaju zbrojnej dywersji w dużej skali. Bunt ten został krwawo stłumiony "

Rozmowa juzowa między gen. Bortnowskim a gen. Stachiewiczem,szefem Sztabu Naczelnego Wodza i marszałkiem Rydzem - Śmigłym, 3 września :

"(...)Większość oddziałów bije się bardzo dzielnie, jeżeli się przyjmie pod uwagę stałe bombardowanie,bezkarne jeżdżenie i zagładzanie oraz broń pancerną i ciągłe strzelanie na tyłach( ...)samosądy natomiast w stosunku do ludności niemieckiej dokonywane przez żołnierzy wspólnie z ludnością cywilną są nie do opanowania, gdyż policji na większości obszaru już nie ma. Dookoła pożary wzniecone albo bombardowaniem albo podpaleniem (...)podpalenia w olbrzymim procencie są dziełem Niemców"

Meldunek 82 . Samodzielnej kompanii ckm i broni towarzyszącej, 4 wrzesień :

" (...)przemarsz był trudny z powodu napaści bandy dywersyjnej. W walkach z dywersantami część kompani została rozproszona"

Zapis z dziennika działań wojennych 26 DP, 4 wrzesień :

"...baon ON " Kcynia" (...)przy przechodzeniu przez m . Prądki ( Prądy ) ostrzelany został przez cywilów z ckm i rkm . Dom ten został zarzucony granatami przez żołnierzy, spalony, a pojmanych cywilów zabrano "

Meldunek 61 pp , ppłk. Sobolta do dowódcy 15 DP gen. Przyjałkowskiego, 5 wrzesień :

" W m. Prądy i Łochowo bandy dywersyjne ludności niemieckiej ostrzelały maszerujące oddziały i jako odwet zastrzelono kilkunastu z nich( ...)podczas przemarszu, jak i po osiągnięciu nowego rejonu incydenty band dywersyjnych powtarzały się jak poprzednio. Zostały natychmiast tłumione( ..)straty w ludziach : zabitych - żadnych , 1 ranny ciężko i ranny lekko "

Poniższe cytaty pochodzą z książki Edwarda Serwańskiego " Dywersja niemiecka ..":

Relacja nr. 27 , przodownik PP Franciszek Gołębiewski :

" W dniu 3 września około g. 10 znajdowałem się na służbie na ul. Gdańskiej - róg Dworcowej z zadaniem obserwowania sytuacji. Przez miasto przechodziły oddziały WP. W pewnej chwili zobaczyłem kolejarza wołającego donośnym głosem, że niemieckie czołgi są już przy szkole oficerskiej ( przy ul. Gdańskiej ) Zanim zdążyłem go zatrzymać,zniknął w tłumie przechodniów Tuż po godz. 1o rozległy się nagle strzały z wieży kościoła ewangelickiego przy pl. Wolności (co trudno było od razu ustalić ).Kto był na ulicy- uciekał . Schroniłem się do bramy kina przy pl. Wolności ( kino ob. nie istnieje )W momencie wybuchu strzelaniny Wojska Polskiego na ulicy nie widziałem. Po 10 minutach strzały ustały (...) udałem się na ul. Dworcową , gdzie - jak widziałem - żołnierze wpadali do sklepów z rowerami . Kto mógł, zaopatrywał się w rowery "

Sklepy należały do Niemców , Tornowa oraz Jahra .

Relacja 39 , Teodora Świerczyńskiego :

" Będąc na pl. Teatralnym widziałem , jak obok domu Pfefferkorna przy ul. Jagiellońskiej (..)przechodził pluton żołnierzy . Nagle otwarto do nich ogień z karabinu maszynowego . Żołnierze rozsypali się i zaczęli ostrzeliwać wieżę kościoła Klarysek ( kościół katolicki , sic ! ) . Wydawało się, że właśnie od strony tego kościoła strzelano do żołnierzy "

Brak śladów ostrzału tej wieży .

Relacja 40 , Teodor Witkowski :

"(...)Na pl. Teatralnym padały blisko mnie kule. Strzelano prawdopodobnie z domu Pfefferkorna przy ul. Jagiellońskiej 2 (...) przebiegłem przez plac i na ul. Gdańskiej schroniłem się w bramie domu pod numerem 5 .Następnie przeskakiwałem od domu do domu ( stale strzelano) i schroniłem się w bramie domu przy u. Gdańskiej 25. Dalej iść nie było można z powodu bardzo silnego ostrzału prowadzonego z wieży kościoła ewangelickiego Św. Pawła przy pl. Wolności. Obserwowałem stamtąd , jak por. Pałaszewski organizował grupę ludzi w celu przeszukania kościoła . Około godz. 16 ( sic ! ) strzelanina ucichła (...)"

W.g relacji Teodora Witkowskiego, ukrywał się on na wspomnianym odcinku ul. Gdańskiej od 9 do 16 . Taka była strzelanina .Jednym śladem po tych walkach jest wieża kościoła ewangelickiego przy pl. Wolności.

Relacja 49 , dr med. Edward Soboczyński :

" (...)Na pl. Wolności ostrzelano mnie z wieży kościoła ewangelickiego. Jak mi później opowiadał nie żyjący już dr inż Orlicz,Niemcy ustawili tam karabin maszynowy, wchodząc na wieżę pod pretekstem naprawy zegara .Broń sprowadzili z Gdańska. Ostrzelano również mój dom, w którym mieszkałem, tzn. przy ul. Gdańskiej 27. Strzelano po dachu oraz oknach mego mieszkania "

Cytaty z publikacji IPN , " Bydgoszcz 3-4 września 1939 "

Relacja 34 / s.643 , Mieczysław Cichocki :

" Gdy znajdowaliśmy się w pobliżu obecnej Komendy Garnizonu ( ul . Focha ), padły strzały z domu rogowego alei 1 Maja ( dom Pfefferkornów , ob. róg Gdańskiej i Jagiellońskiej )( ...)Odział ( WP ) rozproszył się , jedni strzelali , jedni zbiegli ..."

Relacja 40 , Roman Sawicki :

"(...)Pamiętam , że któregoś z pierwszych dni września widziałem , jak z kierunku ul. Jagiellońskiej do centrum miasta prowadzono grupę młodych ludzi liczącą około 50 osób,którzy, jak mówiono, mieli być dywersantami. Ludzie ci byli w cywilnym ubraniu i szli z podniesionymi rękami. Otaczali ich mężczyźni w jakiś nieokreślonych mundurach, w każdym razie nie wojskowych i nie policyjnych. W grupie ludzi, w której stałem, mówiono, że prowadzą ich na badania do budynku, w którym obecnie się mieści WRN ( na Jagiellońskiej ) (..)sam faktu strzelania Niemców do Polaków nie widziałem, ale słyszałem wiele odgłosów strzałów powszechnie mówiono o tym, że to strzelają dywersanci. W tym czasie byłem uczestnikiem zajścia które zakończyło się śmiercią około 30 letniego Niemca Klettkego, syna rzeźnika mającego sklep w sąsiedztwie mego domu ( ul. 3 Maja - Urocza ) (...)z wypowiedzi starszego bloku, jak i Klettkego wiedziałem, że jest on podejrzany o strzelaninę z okien swego mieszkania do Polaków. Podobno jacyś chłopcy, wyrostki, mieli krzyczeć, że Klettke strzelał z okna"

Roman Sawicki , nie upilnował niemieckiego sąsiada w efekcie czego ten został zastrzelony przez przypadkowych żołnierzy.


Załączniki:
Komentarz: Na wieży miał być ukryty niemiecki karabin maszynowy, z którego dywersanci prowadzili ogień do wycofujących się wojsk.
Wieża PL. W1.JPG
Wieża PL. W1.JPG [ 49.08 KiB | Przeglądany 18702 razy ]
Komentarz: Wieża kościoła na pl. Wolności była już remontowana, ale mimo to widać ubytki w cegłach . Ostrzeliwali ten obiekt polscy żołnierze i cywile.
WieżaPL. W.2.JPG
WieżaPL. W.2.JPG [ 61.91 KiB | Przeglądany 18760 razy ]
Komentarz: Jaśniejsze punkty na filarach dzwonnicy,
to usunięte ślady po ostrzale.

Pl.W.JPG
Pl.W.JPG [ 78.56 KiB | Przeglądany 18712 razy ]
Komentarz: Jasna cegła, to uzupełnienia w miejscu gdzie trafiały kule.
Pl.W1.JPG
Pl.W1.JPG [ 115.98 KiB | Przeglądany 18803 razy ]
Komentarz: Kamienica Pfefferkorna i kościół Klarysek.
Oba obiekty są podawane jako miejsca z których strzelali dywersanci.

Pfeff.JPG
Pfeff.JPG [ 89.94 KiB | Przeglądany 18874 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 21 paź 2009, 18:54 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Wszystko co zostało napisane o Krwawej Niedzieli przed ukazaniem się książki IPN-owskiej było poddane cenzurze lub autocenzurze.Unikano, jak ognia, relacji mówiących o likwidacji niemieckich mieszkańców miasta.Powody tego działania były różne, ale rezultat jaki osiągnięto jest fałszywym obrazem września 1939 roku w Bydgoszczy .
3 września na ulicach miasta trwała strzelanina.To potwierdzają wszyscy świadkowie .Dla wszystkich Polaków było to oczywiste, że strzelają Niemcy.
3 września to co było oczywiste dla Polaków wcale nie było oczywiste dla Niemców.Czekali na "wyzwolenie" i starali się doczekać tego faktu nie zwracając niczyjej uwagi.Jeżeli wśród nich znajdowały się "gorące głowy " to były one w mniejszości .
3 września rozpętała się strzelanina bez względu na pobożne życzenia.Odgłos strzałów był zaskoczeniem dla jednych a sygnałem dla drugich.Na dachach domów prócz wroga był OPL,na ulicach prócz przebranych w polskie mundury dywersantów,byli harcerze i zdemoralizowani maruderzy. W rzeszy uchodźców była pewna ilość byłych więźniów z Koronowa, wypuszczonych zaraz po wybuchu wojny. Przez miasto wycofywały się oddziały z trzech dywizji piechoty. Doszło do wymiany ognia z niewidzialnym wrogiem i między swoimi . Zapanowanie nad tą sytuacją graniczyło z cudem.
3 września,każdy chciał bronić swojego domu. Wystarczyło być katolikiem i Polakiem iść do koszar przy Warszawskiej, pobrać broń i zacząć szukać dywersantów. Dywersanta, o ile znaleziono przy nim broń, należało bezzwłocznie rozstrzelać.Jeżeli były inne przesłanki , Niemiec był odprowadzany do jednego z punktów zbornych . Tam, jeżeli miał pecha trzy osobowy sąd szybko wydał wyrok śmierci ( np przy Promenadzie) Możliwości odwołania nie było.
3 września,każdy mógł być dywersantem,nawet polski cywil z opaską, ale z karabinem . Żołnierze nie pytali kto zacz.
3 września, polski pastor ledwie umknął śmierci . Przecież ewangelik to tylko Niemiec.

3 i 4 września 1939 roku na ulicach miasta Bydgoszczy zginęło 324 mężczyzn i 41 kobiet - 254 ewangelików, 86 rzymskich katolików, 25 nieznanego wyznania

Wśród ofiar byli cywile i żołnierze,Polacy i Niemcy . W krwawą niedzielę i krwawy poniedziałek zginęło na terenie miasta 3 razy więcej Niemców niż Polaków .

Teraz kilka polskich relacji z 1945-48 str.596-621 " Bydgoszcz 3-4 września 1939 " wyd. IPN

Maria Szwarz : " Do mieszkania Maxa Kortha ( ul. Św. Trójcy ) poszło kilku żołnierzy polskich , wyciągnięto go ze śmietnika i został rozstrzelany " .

Pani Szwarz widziała jak Korth strzelał z okna ,wskazała mieszkanie żołnierzom.Niemiec został rozstrzelany przez oddział 59 p.p ( ?) pod dowództwem Jana Lewandowskiego .

Ksawery Stosik : " Wylegitymowano tu Niemca Dietricha z Łochowa. Żądał on, aby sprowadzono go do sądu polowego, jednakże żołnierze polscy powiedzieli,że im wystarczy już to, że był w posiadaniu broni .Niemca rozstrzelano na polach przy ul. Chołoniewskiego (...)sprowadzono też Niemca Hubschera z ul. Dworcowej,który także strzelał według oświadczenia żołnierzy polskich . Rozstrzelano go nad rowami strzeleckimi "

Obie egzekucje przeprowadzono na Szwederowie .

Wędzikowski Edmund : " Starszy Niemiec , szewc Wenżke , obsługiwał karabin maszynowy (....)szewc został rozstrzelany "

Pan Miowkowski : " Na skręcie ul. Kujawskiej pewna Niemka przystąpiła do polskiego żołnierza, wskazując mnie jako Niemca, i że ja strzelałem do nich i w domu mam broń. Natychmiast miałem być rozstrzelany (...)zbadano moje papiery i ocalałem "

Jan Lewandowski ( to inna osoba niż Lewandowski z pierwszego opisu ) : " W towarzystwie kilku żołnierzy weszliśmy do domu przy ul. Kujawskiej 5 i zauważyliśmy uciekającego i równocześnie strzelającego do nas bandytę .Poniósł na miejscu karę z naszych rąk "

Franciszek Daroń : " Po południu 3 IX 1939 zastrzeliłem Niemca, który przedstawił się jako lekarz z Tczewa i oświadczył : Hitler kommt bald zu uns "

Feliks Filianowski był żandarmem i pełnił służbę w sztabie gen .Bortnowskiego . Generał po południu przybył do miasta . Filianowski zeznaje : " Gdy nasze samochody znalazły się w centrum miasta , prawdopodobnie na ulicy Gdańskiej,zostaliśmy ostrzelani ze wszystkich stron przez cywilów z okien domów i piwnic (...)gen. Bortnowski zatrzymał samochód i wysiadł, uspokajając ludność cywilną , aby stanęła mężnie likwidować bandy niemieckie "

Obecność gen. Bortnowskiego w Bydgoszczy była przez dziesięciolecia marginalizowana, odmawiano dowódcy Armii "Pomorze" prawa uczestniczenia w wypadkach " Krwawej Niedzieli "

Dywersanci mogli być wszędzie . W.g świadków strzelano z wież kościołów ewangelickich i jak się okazuje , również katolickich . Strzelano z zakładów przemysłowych i nieruchomości należących do Niemców . Za przykład niech posłuży Dwór Szwajcarski , mleczarnia i piekarnia w jednym budynek mieścił się przy ul. Jackowskiego . Właścicielem był Bendt.

Relacja Polaka Czeslawa Szwarca str.616 - 617 "

"....na ulicy Łokietka ( Jackowskiego jest prostopadła do tej ulicy) schwyciliśmy jednego Niemca , pracownika " Dworu Szwajcarskiego",z bronią w ręku "

Złapanego odprowadzono do koszar 62 p.p przy ul. Warszawskiej,właściciela " Dworu " również . Fakt jest taki że Bendt przeżył .Przeżył mimo że z jego fabryki strzelano i znaleziono radiostację.

Relacja u Serwańskiego str . 223 zeznaje Marian Pankowski :
"...widziałem później , jak wyprowadzano z " dworu Szwjcarskeigo " chyba 12 Niemców. Siedzieli oni podobno na poddaszu i ostrzeliwali ul. Łokietka ( brak śladów) oraz Królowej Jadwigi ( brak śladów )


Dalej książka Serwańskiego , str. 241 zeznaje Wacław Kaczmarek :

" w dniu 3 września widziałem , jak z ogrodu " Szwajcarskiego Dworu " padały strzały . Bendta zatrzymano , ale wkrótce go wypuszczono "

Zdjęcia " Dworu Szwajcarskiego zamieszczam poniżej , obecnie obiekt ten nie nosi żadnych śladów ostrzału, jako że elewacja jest odnowiona . Domy na przeciwko " Dworu " mają dwa ślady po kulach , raczej z ulicy Jackowskiego niż z omawianego obiektu . Relacje świadków mówią o ostrzale w stronę ulicy Kr. Jadwigi czy Łokietka jednak niczego, jak na razie , nie stwierdziłem .

Ppor . Stanisław Wojtanowski służył w batalionie ON w Koronowie . W czasie odwrotu znalazł się w pod bydgoskim Otorowie . Jego oddział został ostrzelany . Oddajmy głos ppor Wojtanowskiemu , IPN , str. 737 :

"(...)Cały batalion przystąpił do akcji i w jej wyniku złapano 29 cywilnych mężczyzn. Wielu z nich miało książeczki wojskowe i karty mobilizacyjne niebieskiego koloru .(...)wszyscy byli mieszkańcami sąsiednich wsi . Schwytani byli z bronią w ręku(...)być może i wszystkich , schwytano w domu, który zdobywaliśmy przy pomocy granatów(...) wieczorem (...) pod przewodnictwem mjr. Kierasińskiego odbył się sąd polowy (...)Niemcy wzywani byli kolejno . Na pytania stawiane w języku polskim nie odpowiadali (...)są odbywał się w sali karczmy w Otorowie . Wyrokiem sądu polowego wszyscy w liczbie 29 skazani zostali na karę śmieci przez rozstrzelanie . Wyrok wykonano tego samego dnia pod Młynem przez ochotników(...)rozstrzelanych pochowano w miejscu ich śmierci "


Załączniki:
Komentarz: A to Dwór Szwajcarski, z którego mieli strzelać dywersanci. Właścicielowi, Niemcowi Bendtowi po zatrzymaniu, nic się nie stało
Dom szwajcarski.JPG
Dom szwajcarski.JPG [ 125.4 KiB | Przeglądany 18455 razy ]
Komentarz: Ślady po kulach widoczne są do dziś.
Ł2.JPG
Ł2.JPG [ 121.34 KiB | Przeglądany 18483 razy ]
Komentarz: Kamienica przy Łokietka. Budynek został ostrzelany.
Łokietka.JPG
Łokietka.JPG [ 129.56 KiB | Przeglądany 18544 razy ]
Komentarz: Ściana kamienicy przy ulicy Łokietka. Co się tu wydarzyło ?
Ściana, Ł.jpg
Ściana, Ł.jpg [ 95.47 KiB | Przeglądany 18599 razy ]
Komentarz: Kamienica na Kordeckiego vis a vis szkoły w której, częściowo, mieścił się sztab 15 DP. Wyraźnie widać które okno zostało ostrzelane przez żołnierzy WP.
Kordeckiego1.JPG
Kordeckiego1.JPG [ 77.23 KiB | Przeglądany 18623 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: czwartek, 22 paź 2009, 20:41 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: poniedziałek, 15 gru 2008, 00:00
Posty: 246
seth pisze:
Bibliografia:

1. Prawda o tzw. Krwawej Niedzieli Bydgoskiej - opr. Józef Kołodziejczak, Bydgoszcz 1945
2. Biuletyn Głownej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskej w Polsce - Wyd. Prawnicze 1958 ( rozdział - Selbstschutz)
3. Bydgoszcz 3 września 1939 - Ryszard Wojan, Wyd. Poznańskie 1959
4.Ziemia bydgoska w cieniu swastyki - Tomasz Kuta , ZBOWiD 1966
5.Pierwsze miesiące okupacji hitlerowskiej w Bydgoszczy , w świetle źródeł niemieckich -Tadeusz Esman, Włodzimierz Jastrzębski , Bydgoszcz 1967
6. Zbrodnie hitlerowskie Bydgoszcz 1939 - Janusz Gumkowski, Rajmund Kuczma, Wyd. Polonia, Wa-wa 1967
7. Bydgoszcz Stary Rynek 9 września 1939 - Stanisław Bator, Rajmund Kuczma, Muzeum im. Wyczółkowskiego, Bydgoszcz 1969
8. Działalność Sądu Specjalnego w Bydgoszczy w sprawach o wypadki z września 1939 - Edmund Zarzycki, BTN, Wa-wa -Poznań 1976
9. Z okupacyjnych dziejów Bydgoszczy - opr. zbiorowe, BTN, Wa-wa -Poznań 1977
10. Dywersja niemiecka i zbrodnie hitlerowskie w Bydgoszczy na tle wydarzeń w dniu 3 IX .1939 -Edward Serwański, Wyd. Poznańskie 1981
11. Bydgoszcz lato 1939 - opr. zbiorowe pod red. Jaszowskiego i Jaśkowiaka, WOKOPWiM w Bydgoszczy, 1985
12. Bydgoszcz w roku 1939- Jerzy Bratnicki , Kuj-Pom. Tow. Kulturalne. 1985
13. Dywersja czy masakra - Włodziemierz Jastrzębki, KAW Gdańsk 1988
14. Uwaga dywersja - seria Tygrys , przynajmniej dwa wydania ( duży i mały)
15. Terror i zbrodnia, eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji bydgoskiej - Włodzimierz Jastrzębski, Wa-wa 1974
16. V kolumna na Pomorzu Gdańskim - Osiński , Wa-wa 1965
17. Bydgoski Wrzesień - seria i autor ? sprawdzę
18. " Krwawa Niedziela " w Bydgoszczy - Wiesław Trzeciakowski i Włodzimierz Sobecki - skromni autorzy zaserwowali taki podtytuł " jedyny pasujący klucz do wydarzeń ..." praca jest jednak bardzo słaba.
19. Bydgoszcz 3-4 września - redakcja naukowa Tomasz Chiciński, Paweł Machcewicz , Warszawa 2008, publikacja IPN


Można się dowiedzieć od znawcy tematu, które z tych pozycji są szczególnie godne polecenia i warte przeczytania? ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 23 paź 2009, 19:50 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Najwartościowszą pozycją jest ta ostatnia " Bydgoszcz 3-4 września 1939 " opr. zbiorowe IPN.
Pozycja autorstwa Serwańskiego ( poz.1) też jest godna uwagi, jednak autor ocenzurował ją znacznie.
Biuletyny Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich oraz wydawnictwa BTW też są warte uwagi , na liście są to nr.2, 5, 8. Książki Jastrzębskiego, poz. 13, 15. też są warte zachodu.


Kilka słów OT.

Nie uważam się za znawcę tematu, mnie to zagadnienie po prostu nurtuje. Ciężko jest być obiektywnym wobec rozruchów narodowościowych we własnym kraju i mieście. Łatwo popaść w skrajności. Jednak niemiecka wersja, w której po dzień dzisiejszy wspomina się wymordowanych Niemców, podkreślając przy tym nikczemne działania Polaków, jest niesprawiedliwa. Wyrwana z kontekstu opowieść o zabijanych Niemcach jest zwykłym kłamstwem, które ma być usprawiedliwieniem hitlerowskiej agresji. Dlatego uważam, że należy pisać inaczej. Trzeba opisać to co się wydarzyło 3 -4 września, ale również to co było potem. Jak bardzo krwawy był odwet.
Bydgoszczanie obu nacji padli ofiarą bezdusznej polityki i agresywnej propagandy. Z sąsiadów stali się wrogami. Czas przerwać milczenie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: sobota, 24 paź 2009, 08:49 
Offline
BSMZ Bunkier

Rejestracja: czwartek, 2 kwie 2009, 23:00
Posty: 627
Ja postrzegam te teksty jako bezstronne właśnie.
Tylko takie zestawienie faktów może oddać prawdę o rzeczywistych wydarzeniach.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: sobota, 24 paź 2009, 19:42 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Dzisiaj udamy się na ulicę Grunwaldzką, przy wiadukcie, oraz jej krzyżówki z Flisacką i Koronowską. Centralnym punktem będzie kościół na Czyżkówku, nawet to, że katolicki, nie ma większego znaczenia, bowiem relacje wielu świadków wskazują że z wieży kościoła również strzelano .
Prawdą jest że na ul. Koronowskiej był zbór ewangelicki, który został podpalony, tyle że budynek ten nie posiadał dzwonnicy, w skutek czego prowadzenie ostrzału z tego miejsca, było mocno ograniczone ale możliwe.

Relacja z książki i stron j.w , świadek , Polak , Stanisław Piórkowski :

"(...)około 14 .00 spostrzegłem, jak polscy żołnierze prowadzili grupę około 12 cywilów Niemców (...)po przejściu mostu skręcili w lewo do młynów Sikorskiego. Mężczyźni zaprowadzeni w kierunku młyna Sikorskiego zostali rozstrzelani, o czym mi wkrótce powiedział jakiś może 14- letni chłopiec (...)który miał buty ściągnięte z trupa Gerkego. Ten sam chłopiec mówił, że jeden jeszcze żył , więc " mu szpadlem nawtykał po twarzy "

Z 12 Niemców, polscy sąsiedzi uratowali dwie osoby, panią Rogowską ( żonę rzeźnika) oraz Bucholza . Rozstrzelano Gerkego, Steckmannna, pastora Kutzera
Natomiast relacja Jana Twardowskiego co do ilości ofiar znacznie się różni :

"(...) tego samego mężczyznę widziałem, w poniedziałek, nieżyjącego pod nasypem kolejowym przy ul. Młyńskiej .Oprócz niego leżało tam jeszcze kilkunastu nieżywych mężczyzn, między innymi Gerke(..)Razem było tam 17 czy 18 trupów "

Jeszcze o tej egzekucji , Rozalia Józefowicz :

" (..)Widziałam tylko, jak któregoś dnia cywilni Polacy prowadzili Niemca Sauerlanda z ulicy Flisackiej ( ogrodnik) (...)który miał być podobno na Młyńskiej zastrzelony "

Relacja Czeslawa Nawrockiego dotycząca min . strzelania z wieży kościoła katolickiego na Czyżkówku :

"(...)kościół był widoczny i wyraźnie było widać, że z tego miejsca padają strzały (...)zabitych i rannych nie mieliśmy (...)"

Relacja Stanisława Klimczaka dotycząca strzelaniny na ulicy Okopowej i Wyrzyskiej :

"(...)w tych lasach (...)ukryło się nasze wojsko(...)i zostało ono ostrzelane z zabudowań wspomnianego Schrodera oraz zabudowań Niemców, ogrodników Schauera i Wittkiego z ul. Wyrzyskiej (...) na miejscu znalazłem się po zakończeniu akcji ( świadek miał wtedy 10 lat) . Pod kasztanem leżało 4 lub 5 zbitych mężczyzn . Rozpoznałem starego Schrodera, który był bardzo gruby, lat około 65 . Miał tam być Koebke i członkowie rodzin Lepkiego i Schrodera (...)"


Pozostaniemy przy tej samej arterii, opiszę inną tragedię, która rozegrała się przy ulicy Granicznej, krzyżówka z Grunwaldzką .

Relacja Korduli Fliskiej ( wówczas 17 l.), która w Bydgoszczy znalazła się z siostrą Urszulą (wówczas 18 l.) i resztą rodziny, uciekając ze Smukały Dolnej str.699 /700:

" (...)o świcie doszliśmy do ulicy Granicznej (..)ktoś krzyknął, by ukryć się w sąsiednim ogrodzie Rossa(...)w tym ogrodzie było ukrytych dużo ludzi (...)wtedy gdy zaczęła się strzelanina, zauważyłam młodego mężczyznę lat około 17, blondyna, ubranego po cywilnemu, który z karabinem w ręku wbiegł do ogrodu, co widziałam z odległości około 8 metrów.Osobnik ten strzelił do mojej siostry Urszuli (..)widziałam, że trafił ją w brzuch, tak że wnętrzności wyszły na zewnątrz, wtedy osobnik strzelił do mnie i trafił mnie w plecy (...)studenci wioząc mnie do szpitala sanitarką, mówili że siostrę Urszulę zastrzelił niejaki Kurt Rezmer(...)miał on strzelać do Polaków ukrytych w tym ogrodzie Rossa , zaś(...)staruszka z okna pokoju dachowego licząca 86 lat ( !)miała strzelać z karabinu maszynowego ..."


Rezmera zabito.

Inna relacja dotycząca tego samego wydarzenia w.g Heleny Ziółkowskiej , str. 698 :

"(...)jacyś cywile kazali nam mieszkanie opuścić ( przy Granicznej) i udać się do ogrodu Niemca Rossa (...)w ogrodzie zebrało się trochę ludzi. Po jakimś czasie z dachu domu wysokiego - czy to może była ul. Śląska, nie wiem - zaczęto strzelać z karabinu maszynowego. Z drugiej strony zaczęło strzelać Wojsko Polskie(...)po chwili przyszli nasi żołnierze i powiedzieli że gdyby nie usłyszeli tego okrzyku ( Jezus Maria), to by wszystkich pozabijali (...)z tego wynikało, że żołnierze polscy omyłkowo do nas strzelali, przekonani że w ogrodzie są Niemcy .Wśród ludzi będących w ogrodzie miało być więcej zabitych . Ranna była Kordula (...) a Urszula (...)zmarła podobno w szpitalu ....."



Relacja Polaka Czeslawa Szwarca str.616 - 617 "

"....na ulicy Łokietka ( Jackowskiego jest prostopadła do tej ulicy) schwyciliśmy jednego Niemca , pracownika " Dworu Szwajcarskiego" , z bronią w ręku "

Złapanego odprowadzono do koszar 62 p.p przy ul. Warszawskiej , właściciela " Dworu " również . Fakt jest taki że Bendt przeżył . Przeżył mimo że z jego fabryki strzelano i znaleziono radiostację Question Realcja u Serwańskiego str . 223 zeznaje Marian Pankowski :
"...widziałem później , jak wyprowadzano z " dworu Szwjcarskeigo " chyba 12 Niemców. Siedzieli oni podbno na poddaszu i ostrzeliwali ul. Łokietka ( brak śladów) oraz Królowej Jadwigi ( brak śladów )

Ulicy Młyńska - Młyn Petersona -dzielnica Okole

W tym rejonie w.g świadków rozstrzelano zatrzymanych Niemców . Dzięki tabelce str. 274-323 IPN, w której ujęto dane osobowe zabitych w dniach 3 i 4 września, bydgoszczan, Polaków i Niemców , już wiemy kto został w tym miejscu zabity.

1. Scharlowski Walter, 27 l.
2. Schollenberg Herbert, 14 l.
3. Kutzer Richard, 45 l. Pastor z ul. Koronowskiej .
4. Kutzer Reihold, 74 l. Ojciec pastora.
5. Sodke Alfred, 33 l.
6. Redel Karl, 58 l.
7. Gehnke Herbert, 25 l.
8. Stube Horst, 19 l.
9. Arndt Hermann, 73 l.
10. Bolowski Johann, 32 l.
11. Gortz Reinhold, 63 l.
12. Gronich Gustav, 66 l.
13. Gehrke Artur, 36 l.
14. Hoffman Richard, 72 l.
15. Milbitz Hans, 16 l.
16. Sauerland Karl, 19 l.
17. Stockmann Kurt, 33 l.
18. Leichnitz Ludwig, 78 l.
19. Maziemke Kurt, 29 l.
20. Dreier Fritz, 50 l.
21. Luneberg Johann, 44 l.
22. Schultz Albert, 62 l.
23. Schultz Waldemar, 17 l.

Zdjęcia młyna, poniżej. W tunelu na ul. Młyńskiej widać nieliczne ślady po kulach. Pierwszych Niemców rozstrzelano przed wiaduktem a resztę w rejonie młyna nad kanałem .

Relacja Sophie i Friedricha Fechnerów, zamieszkałych przy ul. Krakowskiej ( boczna od Jagiellońskiej ) str. 771-774 IPN :

"(...) cywilni volksdeutsche nie strzelali do polskiego wojska, gdyż po pierwsze zabrano im całą broń, a po drugie, gdyby jeszcze jakąkolwiek jeszcze posiadali, to i tak nie czyniliby tego, bo byli za porządni i za poważni !(..)oddano kilka strzałów pistoletowych ( na ul. Promenada dziś Jagiellońska), ale wiem z całą pewnością, że chodziło tutaj o prowokację polskich łotrów, którzy strzelali bez amunicji, aby wojsko uwierzyło, że strzelają Niemcy "

Relacja Fritza Hellera str. 775-776 , IPN , Heller został zatrzymany i osadzony w koszarach 62 p.p przy ulicy Zygmunta Augusta :

"(...)dalej rozpoznałem panów(...)Berndta, z mleczarni Schweizerhof ( Dwór Szwajcarski ) (...)wszyscy byli strasznie pokaleczeni i pobici do krwi (..)rano dzięki wstawiennictwu polskiego sąsiada byłem znowu wolny(...)"

Fritz Heller został po zwolnieniu bardzo zaskoczony :

" (...0wezwali nas do zbrojowni, abyśmy odebrali broń ( ! ) (...)zanim oprzytomniałem, powieszono mi karabin na ramieniu, dano amunicję i nałożono żołnierską czapkę. Na szczęście nie zauważono że jestem Niemcem "

Erwin Ditschkowski , był mechanikiem samochodowym. Jego relacja dotyczy wydarzeń w okolicy Zbożowego Rynku . Pozycja IPN str. 745 - 804 . :

" wtedy ( tj. 3 września) od strony kościoła ewangelickiego przy pl. Kościeleckich zaczęła się strzelanina . Wówczas oznaczało to :
Niemcy strzelają do polskich żołnierzy( ...)w rzeczywistości wyglądało to zupełnie inaczej . Polska Straż Obywatelska i młodociani wchodzili do niemieckich domów i strzelali z okien. Następnie wybiegali na ulicę , zatrzymywali polskie patrole i meldowali że strzelają Niemcy "

Wtedy efekt był przewidywalny, polscy żołnierze nie patyczkowali się z lokatorami wskazanych mieszkań . Dalej Erwin D. :

" W długich szeregach , z podniesionymi rękami, moi rodacy(...)maszerowali do więzienia(..)4 września wcześnie rano na Zbożowym Rynku, przy skrzyżowaniu z ul. Toruńskiej, Bernardyńskiej i Kujawskiej, leżało osiemnastu zabitych Niemców, w tym jeden Polak, który chciał uratować pewnego Niemca i dlatego sam stracił życie "

Irma Arndt mieszkała na ul. Sienkiewicza, oto jej zeznanie :

" (...)w mieście panowało olbrzymie zamieszanie.Wokół ostro strzelano (...)wiadomo, że w tych dniach popełniono wiele morderstw.Dzięki przychylnej polskiej rodzinie w naszym domu uniknęliśmy podobnego losu "

Zdobycie kościoła przy pl. Kościeleckich opisuje Stanisław Bielicki, IPN, str 669/670 :

" Wybiegliśmy na ulicę , gdzie spotkałem Witolda Jaszewskiego (...)z karabinem, krzyczącego że " Niemcy robią powstanie "(...)pobiegłem na ul. Kościeleckich (...)gdyż ta było słychać największą strzelaninę .Kryjąc się, dobiegłem do budynków na dworcu autobusowym i stąd spostrzegłem w alei dwa stojące samochody strażackie. Postanowiłem do nich dojść, wziąć siekierę i rozbić drzwi kościoła.( ...)podbiegłem do drzwi bocznych i uderzyłem toporem. Powstał ledwie mały ślad (...)podbiegłem do drzwi głównych i zacząłem je rozbijać (...)w pewnej chwili znalazło się przy mnie 3 wojskowych. Przez wyrąbany otwór weszliśmy do przedsionka kościoła (....)dotarliśmy(...)do mieszkania, chyba kościelnego, gdzie zastaliśmy same kobiety zaklinające się, że w kościele nikogo nie ma. Po bezowocnej, choć dokładnej rewizji weszliśmy na chór. Tutaj przypadkowo natrafiliśmy w pomieszczeniu ciemnym, gdzie był motor organowy, na stojącego mężczyznę. Był to chłopak w moim wieku ( ok. 20 l.) W kieszeni miał dwa granaty, czy miał broń, nie pamiętam (...) co się stało z mężczyzną, nie wiem( ...)w nocy pełniłem wartę przed naszym schronem (...)spostrzegłem idących w moim kierunku 3 mężczyzn. Zagroziwszy im, że będę strzelał, choć broni nie miałem, zatrzymałem ich (. ..)przeszukałem ich, broni nie znalazłem. Nie puściłem Niemców, albowiem uważałem ich za bardzo podejrzanych pochodzili oni spod Bydgoszczy, z Mochla (....)Niemców tych zabrał polski patrol Najbliższego ranka ( tj. 4 września), gdy opuszczałem Bydgoszcz, widziałem ich nieżywych na ul. Kujawskiej w tym mniej więcej miejscu, gdzie jest obecnie stacja benzynowa ( .. .) dużo zabitych leżało na Zbożowym Rynku .Byli tam i Niemcy, gdyż mieli oni opaski ze spinką: " Gott mit uns "

Jednym z koronnych argumentów przemawiających za zorganizowana dywersją była obecność w mieście właściciela majątku z Laskowic Pomorskich, Franza von Gordona. Nie ukrywam że również tak uważałem, no bo cóż mógł tu robić zamiejscowy Niemiec, mieszkający na północ od Bydgoszczy ??? Przecież musiał być jakiś istotny powód dla którego, zamiast czekać na Wehrmacht udał się do miasta.
Tyle w temacie znalazłem w publikacji IPN, str. 680, relacja Leona Gordona, Polaka , zbieżność nazwisk przypadkowa;

"(...)pierwszą ofiarę strzelania spotkałem jeszcze na podwórzu domu przy ul .Cieszkowskiego 15, gdzie kwaterowaliśmy. Utkwił mi w pamięci żołnierz polski ścigający kogoś . Żołnierz ów wpadł do korytarza tego domu, po chwili padł strzał czy strzały. Na podwórzu leżał ranny w brzuch mężczyzna lat ponad 30 ( 47 l.), wysoki .Z dokumentów wyjętych z kieszeni wynikało, że mężczyzna nazywa się von Gordon i pochodzi z Laskowic. Przy nim znaleziono mniejszych rozmiarów pistolet, może karabin, o kal. 7mm (....)stan rannego był bardzo ciężki. Z jamy brzusznej wypadały jelita "

Franz von Gordon zmarł w szpitalu Miejskim 3 września ok. 16.30

-- 25 paź 2009 --

Kilka zdjęć :


Załączniki:
Komentarz: Zbór na koronowskiej. Dach i hełm całkowicie spłonęły 3 lub 4 września 1939. Proboszcza, pastora Kutzera rozstrzelano wraz z ojcem.
502px-Bydgoszcz_Kościół_ewangelicko-unijny_ul_Koronowska.jpg
502px-Bydgoszcz_Kościół_ewangelicko-unijny_ul_Koronowska.jpg [ 61.92 KiB | Przeglądany 18262 razy ]
Komentarz: Kamienica narożna przy ulicy Koronowskiej nosi wyraźne ślady ostrzału .Doskonale widać w jakich oknach dopatrywano się dywersanta.
kor10.JPG
kor10.JPG [ 99.57 KiB | Przeglądany 18272 razy ]
Komentarz: Ulica Młyńska, ostatnia droga ........
Młyńska.JPG
Młyńska.JPG [ 135.46 KiB | Przeglądany 18292 razy ]
Komentarz: Dużo się tu zmieniło. W miejscu młyna jego mutacja.
Młyn Petersona.JPG
Młyn Petersona.JPG [ 143.46 KiB | Przeglądany 18325 razy ]
Komentarz: Dom przy ulicy Okopowej.
o2.JPG
o2.JPG [ 81.37 KiB | Przeglądany 18359 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 26 paź 2009, 18:25 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Fotki w uzupełnieniu tekstu:


Załączniki:
Komentarz: Od tej strony p. Bielicki zbliżył się do Fary ew. Nie bał się ognia dywersantów, uzbrojony w siekierę wtargnął do świątyni.
Dorn.jpg
Dorn.jpg [ 71.34 KiB | Przeglądany 18091 razy ]
Komentarz: Na drzwiach głównych ( tu przed remontem) próżno dziś szukać śladów po siekierze p. Bielickiego.
drzwi.JPG
drzwi.JPG [ 107.06 KiB | Przeglądany 18130 razy ]
Komentarz: Dzwonnica od strony Hali Targowej. Podobny stan.
K.Pl.K.JPG
K.Pl.K.JPG [ 74.56 KiB | Przeglądany 18109 razy ]
Komentarz: Dzwonnica od strony Bernardyńskiej.Zachowały się ślady bardzo intensywnego ognia z ziemi.
Pl.3.JPG
Pl.3.JPG [ 92.13 KiB | Przeglądany 18180 razy ]
Komentarz: Dawna Fara ewangelicka na pl. Kościeleckich. Jeden głównych punktów dywersji. Widoczne ślady po ostrzale, z lewej strony wejścia głównego
plk1.JPG
plk1.JPG [ 101.68 KiB | Przeglądany 18193 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: wtorek, 27 paź 2009, 18:40 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Relacje żołnierzy WP, których droga odwrotu wiodła przez Bydgoszcz. 3 września, to właśnie żołnierze mieli największy udział w tłumieniu dywersji. Ludność cywilna pomagała z całych sił.
Wszyscy oni jednoznacznie stwierdzają, że w mieście trwała permanentna strzelanina. Pytanie kto strzelał, często pozostaje bez odpowiedzi.Należy z całą mocą podkreślić, że strzelanina trwała 3 i 4 września. Wkraczający do Bydgoszczy Niemcy ( 5 września) twierdzą że mieszkańcy miasta cały czas prowadzili ogień. Jak poważny to był ostrzał ??? Ile broni trafiło w ręce cywilów ???

Z dostępem do broni nie było większego problemu. Można było ją otrzymać w koszarach na Warszawskiej, czasem bez amunicji. Na ulicach też tego było sporo, porzucona,często na opuszczonych wozach. 3 września, po południu, z Bydgoszczy ewakuowano Policję Państwową Nie ułatwiło to opanowania sytuacji.
Z relacji wiemy że na posterunku np. przy Wrocławskiej pozostawiono broń długą. Mjr. Albrycht zeznaje ( u Serwańskiego ) że kazał wydać broń ze sklepów z amunicją i bronią przy ul. Gdańskiej oraz Dworcowej (str.109).
Wiemy że 5 września, kiedy Wehrmacht wkraczał do Bydgoszczy na Szwederowie byli ludzie ludzi ze Straży Obywatelskiej którzy chcieli bronić miasta. Nie ma możliwości stwierdzić ile broni trafiło w ręce polskie, jednak egzekucje na Starym Rynku w dniach 9/10 września miały zmusić polskich mieszkańców do zaprzestania oporu i oddania broni. Ważne jest że ostrzał, prowadzony głownie w nocy nie przysporzył Wehrmachtowi żadnych strat ( o ile pamiętam jeden ranny ).

Wróćmy do 3 września, źródło, publikacja IPN:

Kpt. Berezowski Czesław, 3 bateria 15 . pal 15 DP, str. 482/483 :

" W czasie przemarszu przez przedmieścia została ( bateria) ostrzelana z domów przez dywersantów niemieckich, którzy częściowo złapani z bronią w ręku i na miejscu rozstrzelani. Ta nocna dywersja i marsz odwrotowy wpłynęły ujemnie na stan moralny żołnierza, który skłonny był strzelać na prawo i lewo często bez istotnej potrzeby "

Ppor. Witczak Józef, pluton moździerzy 61 p.p, 15 DP, str. 485, walki w rej .dzielnicy Prądy :

" Przy przeprawie nocnej przez kanał ( bydgoski) i po wysadzeniu za sobą mostu spotkał się II dywizjon 61 p.p po raz pierwszy z silnymi bandami dywersantów, składających się z volksdeutschów należących do organizacji HJ "

Kpt. Bobbe Konstanty , pluton artylerii 22 p.p, 9 DP, str. 488/489 :

" Kolumna obchodzi Bydgoszcz od wschodu. Na przedmieściu około fabryki " Kabel " wpadam plutonem w zasadzkę - ogień ze szkoły uniemożliwia mi dalszy marsz. Na mój rozkaz dla obsługi otworzenia ognia kb dywersanci milkną (...) po rozbiciu drzwi w szkole plut. Abramowicz przynosi mały pistolet z kartką z napisem ( po polsku ) - Wybaczcie że tak was witam, ale dobro ojczyzny tego wymaga (...)"

Por. Gozdala Julian , 24 pp z 27 DP, IPN, str. 491 i dalsze :

" Jeszcze przed miastem dowiedziałem się (...) że w mieście działają dywersanci (...) na ul. Gdańskiej zostałem ostrzelany z km z wieży kościoła ( było to po 22 ) Straciłem dwa konie dyszlowe, oraz jeden żołnierz z obsługi został ranny "

Ciekawe jest to, że rozrzut w wysokości zabitych żołnierzy jest bardzo duży. Jeżeli chodzi o wypadki bydgoskie to oscyluje on od 20 zabitych do 268 zabitych. Przy czym należy pamiętać że Bydgoszcz była zapleczem szpitalnym dla przynajmniej 3 dywizji.

Por. Paszkiewicz Olgierd, 27 pal, 27 DP, IPN, str. 492 :

"(...)O świcie dnia 4 września bateria przechodzi przez całe miasto Bydgoszcz bez niepokojenia przez V kolumnę "

Kpt. Stawski Stanisław, z 62 pp, 15 DP, ma zupełnie inny obraz zastanej sytuacji, IPN str. 493 :

"(..)Przemarsz przez miasto to jeden koszmar. Z każdego okna niemal, z bram, z wież kościelnych, ogień różnej broni, a ulicami chwilami porozrywane, jakby bezradne często kolumny pieszych oddziałów.Straty były minimalne, ale akcja obliczona na zdezorganizowanie i zdemoralizowanie osiągnęła cel "

Wycofujące się na Bydgoszcz oddziały 27 DP często wpadały w panikę, głównie z powodu pogłosek o czołgach. Chaos jaki w wyniku tego powstawał był trudny do opanowania. Zdarzało się, że pododdziały szły w rozsypkę. Za zaistniałe zdarzenia obwiniano "dywersantów " przebranych w polskie mundury. Nie zmienia to postaci rzeczy, że brak sprawnego dowództwa odgrywał w tym przypadku niebagatelna rolę.

Ppor. Malinowski Roman, 24 pp, 27 DP, IPN, str 494/495 :

"( ...) polem obok osi marszu pędzi w tym samym kierunku jakiś podoficer na koniu ( sądzę, że był to dywersant, dod. Malinowski ), mija baon, stale wrzeszcząc : Z tyłu natarcie nieprzyjaciela (...)natychmiast rozpoczęła artyleria maszerująca
z tyłu paniczny wyścig do przodu, rozbijając jak taranem nasze kompanie, które (...)miażdżone przez działa i tabory, wpadły w panikę "

Wiadomość, że w mieście jest powstanie niemieckie dociera do większości oddziałów które mają na swojej drodze odwrotu Bydgoszcz. Żołnierze wiedzą, że mogą spodziewać się walki. Z takim nastawieniem nie łatwo ich zaskoczyć. W duchu wierzą, że dywersanci nie odważą się na atak. Zwykle nie mają racji, miasto wszystkich wita gęstym, acz niecelnym, ogniem.

Ppor. Polak Bogusław, 15 pal, 15 DP, IPN str. 499 :

"(...)wieczorem cała kolumna szosą 9...) maszeruje w kierunku miasta, na której zostaje zatrzymana przez dywersantów ogniem karabinów maszynowych i pojedynczych strzałów (...) po oddaniu pierwszych strzałów dywersanci wyrzucają w górę czerwone i białe ognie rakiet i w ten sposób zarysowuje się przed nami wielkim łukiem ich linia (...) dywersanci ostrzeliwują wojsko z okien budynków i wież kościołów ( akcja dzieje się w nocy ) "

Ostrzał który był wymierzony w kolumny wycofującego się wojska budził lęk i frustrację, jednak wielu miało nadzieję, że za Bydgoszczą jest przygotowana linia oporu na której najeźdźca połamie sobie zęby.

Ppor. Małolepszy Stanisław z 59 pp, zeznaje, IPN str. 501:

"(...) maszerowaliśmy wszyscy zawsze razem, zbierając po drodze ze sobą maruderów (...)wszyscy wierzyli, że cofamy się gdzieś na wzmocnioną linię i tam dopiero Niemców powstrzymamy "

Ppor. Trojański Józef, 62 pp. 15 DP, IPN str. 504/505 :

" W czasie przemarszu stale oddziały nasze ostrzeliwane były przez dywersantów. Z każdego domu czy okna padały strzały, względnie rzucano petardy (...) wszędzie pełno było zabitych cywili (...) Na Rynku Zbożowym ilość zabitych tego dnia uniemożliwiająca normalny przemarsz (...) na końcu ul. Kujawskiej przy zakładzie św. Ducha rowy odciekowe szosy zapełnione trupami "

Ciekawe zeznanie ppor. Adolfa Heilmanna, 59 pp, volksdeutscha służącego w WP do 25 września, kiedy to dostał się do niewoli, z której natychmiast go zwolniono. IPN , str. 458/460 :

"(...) kiedy weszliśmy do miasta, padł jeden strzał, następnie rozpętała się dzika strzelanina. Żołnierze z mojej kompanii strzelali w kierunku domów. Rzucono także jeden granat ręczny (...) odbił się on od ściany domu i wybuchł wśród własnych szeregów. W wyniku strzelaniny ludzie z mojej kompanii zostali ranni. Nie umiem powiedzieć, kto rozpoczął strzelaninę, dookoła panowała ciemność (...) strzelanina była tak dzika, że musieliśmy się kryć po domach (...)"

Za miastem, w okolicy Solca Kujawskiego zatrzymano cywila. Mówił łamaną polszczyzną i tłumaczył że wysłał go jakiś urząd do Bydgoszczy, a potem musiał uciekać dalej Relacjonuje ppor. Adolf Heilmann "

" (....)stwierdziłem że cywil nazywa się Rodewald (...)nie udało się z niego wydobyć żadnej jasnej odpowiedzi, był całkowicie zastraszony (...)żołnierz nazwiskiem Jagodziński wystąpił i powiedział, że jest gotów rozstrzelać cywila (...) Jagodziński zaprowadził cywila za pagórek. Usłyszałem dwa strzały. Krótko po tym Jagodziński wrócił i zameldował (...) że rozkaz wykonał "



Ilu żołnierzy zginęło w walce z dywersją ???

To jest jedno z kluczowych pytań. Wiemy, że strzelano wzdłuż ulic którymi ewakuowało się Wojsko Polskie, wiemy że celem dywersji była dezorganizacja co jest potwierdzone dziesiątkami zeznań, wiemy, że złapano Niemców z bronią w ręku a wielu twierdzi że strzelano z broni maszynowej. Jakie straty zadali dywersanci ???

Każdy kto śledzi moje chaotyczne wysiłki które mają na celu li tylko, przybliżyć, wydarzenia w Bydgoszczy w początkach września, musi zastanowić się ilu żołnierzy zabił ostrzał dywersantów. Zważywszy na fakt że miasto było " zawalone " : taborami, żołnierzami i cywilami to oczywistym jest, że straty szły w setki zabitych. W IPN - owskiej książce jest lista ludzi którzy ponieśli śmierć w owym czasie, jest też lokalizacja gdzie znaleziono zwłoki. Oczywiście mam świadomość że nie jest to obraz całkowicie oddający rzeczywisty stan rzeczy. Jednak przedstawię co wiemy dzisiaj.

Autor rozdziału 8, p. Paweł Kosiński na str. 262 napisał :

" Dotychczas nie wiadomo, czy wojskowej służbie duszpasterskiej udało się sporządzić imienną listę poległych w Bydgoszczy (...)dlatego na potrzeby niniejszej publikacji zdecydowano się na wykorzystać informacje na temat miejsc wiecznego spoczynku żołnierzy poległych w 1939 r zawarte w Księdze pochowanych żołnierzy polskich poległych w II W Ś. " ( Pruszków 1993)

Autor, p. Kosiński, nie ukrywa, że ustalenie wysokości zabitych żołnierzy Armii " Pomorze " jest bardzo trudne, z uwagi na brak precyzyjnych danych. Nadmienia jednak, że ( str. 269 ) :

" (...)kwatera wojenna w Bydgoszczy jest największym cmentarzem Armii " Pomorze ", na którym pochowano około czterystu poległych "

Tyle, że dotychczas udało się " zidentyfikować" 20 żołnierzy których śmierć przypada na 3/4 września.To " zidentyfikować " jest określeniem autora rozdziału bo uzasadnia to tak ( str. 269) :

" udało się zidentyfikować jedynie dwudziestu żołnierzy (...) przy czym czterech pozostaje nieznanych, a tylko w jednym wypadku znamy przyczynę śmierci "

Rozumem, że to "zidentyfikowanie" ma odniesienie od ofiar przypisanych wydarzeniom bydgoskim, jednak jest troszkę niefortunne.

Na liście ofiar z 3/4 września, IPN, str. 274-323 są uwzględnieni zbici żołnierze WP, określeni jako N.N, z miejscem pochówk .
W.g tabeli :

1. N. N - żołnierz zabity na ul. Kujawskiej - pochowany ?
2. N .N - żołnierz zabity na ul .Kujawskiej - pochowany ?
3. N .N - żołnierz zabity na ul. Libelta - pochowany na III polu , cmentarz bazyliki św . Wincentego a Paulo
4. Barycza Adam - żołnierz zabity, gdzie ? - pochowany - pochowany 5 - KW Kcyńska - Strzelecka ( czasem jest przypis Szubińska ale to ten sam cmentarz )
5. plut. pochr. Bruckner Stanisław - zabity, gdzie ? - pochowany j.w
6 . por. Kluch Stefan - zbity, gdzie ? - j.w -24 pp /27 DP
7 . Nowak Leon - zabity, gdzie ? - j.w - 62 pp/ 15 DP
8. plut. Ober Alojzy - zabity na ul .Różanej - j.w - 16 pułk ułanów
9. por . Ochrocki ....- zabity, gdzie ? - j.w - ../15 DP
10. ppor . Owoc Józef - zabity, gdzie ? - j.w - 23 pp/27 DP
11. Reszuta Feliks - zabity, gdzie ? - j.w - ...?
12. popr. Rogalski Jan - zbity, gdzie ? - j.w -
13. st.sierż Sekulski Ferdynand - zbity, gdzie ? -j.w - 23pp /27 DP
14. kpr. Słabędzki Mieczysław - zabity, gdzie ? - j.w- .../15 DP
15. Staedtke Alfred - zabity, j.w - j.w - .....?
16. por. Szymański Kazimierz - zabity , j.w - j.w - 4 p. lotn
17. chor. Wyrwiński Marcin - j.w - j.w - .../27 DP
18. Zakrojski Dawid - j.w - j.w - .....?
19. Zapartowicz B....- j.w - j.w - ....?
20. N .N - j.w - j.w ....?

Kiedy odwiedziłem kwaterę WP, 5-KW przy ulicy Kcyńskiej okazało się, że nazwisk poległych i zidentyfikowanych żołnierzy tam nie znajdziecie. Dlaczego?
Są tam inne nazwiska, których nie ma na liście IPN


Załączniki:
KW1.JPG
KW1.JPG [ 75.06 KiB | Przeglądany 17958 razy ]
Libecki.JPG
Libecki.JPG [ 107.95 KiB | Przeglądany 18005 razy ]
Maron.JPG
Maron.JPG [ 82.92 KiB | Przeglądany 17995 razy ]
Bucior.JPG
Bucior.JPG [ 91 KiB | Przeglądany 18011 razy ]
Zawadil.JPG
Zawadil.JPG [ 81.97 KiB | Przeglądany 18040 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 28 paź 2009, 19:09 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Najlepiej zachowaną ulicą, na której po dziś dzień widać ślady po ostrzale jest Toruńska. Tą arterią wycofywały się polskie oddziały. W centrum miasta znajdziemy jeszcze kilka innych punktów gdzie doszło w ostrzelania budynku, w którym w.g relacji świadków musieli być dywersanci. Oto kilka relacji i zdjęć.


Relacja Aleksandra Pawskiego, str. 632-633 , IPN :

"(...) po jakimś czasie przyszedł trzeci patrol - z domu tego strzelano ( chodzi o ul Chłoniewskiego na Szwederowie) -i wyprowadził (...) Niemców Herzberga i Gutbiera (...) Byłem przekonany, że obydwu żołnierze gdzieś umieszczą i po wyjaśnieniu zwolnią. Mając przeto u siebie Reecka ( Pawski udzielił mu wcześniej pomocy ) (...)powiedziałem tym żołnierzom, aby i jego zabrali. Tak też się stało na jego nieszczęście (...) mówiono powszechnie, wszyscy zostali rozstrzelani na podwórzu gdzie mieścił się zakład wulkanizacyjny na rogu Toruńskiej i Ustronie."

Relacja Bernarda Kamińskiego, str. 635-636

"(..) Właściciel domu Betz, spotkawszy mnie, powiedział mi o przypadku rozstrzelania 6 czy 8 Niemców na podwórzu naszego domu przy ul. Toruńskiej 10 9...) na ścianach były wyraźne odpryski cegły na wysokości człowieka . Między rozstrzelanymi był niejaki Reeck, rzeźnik. Wszyscy byli starsi mężczyźni podejrzani o udział w dywersji "

Relacja Mieczyslawa Cichockiego, str. 643-644 :

''9..) u wylotu ul. Kujawskiej i Toruńskiej zobaczyłem 5 trupów, robili oni wrażenie pozbieranych. Czy byli to Niemcy, czy Polacy, nie wiem "

Relacja Tadeusza Perlika, str. 665 - 666, dotycząca strzelaniny z któregoś z budynków przy Wełnianym Rynku :

"Wkrótce żołnierze sprowadzili dwóch Niemców, jeden lat ok. 50, a drugi około 20.Ten młodszy, prowadzony przez żołnierzy, trzymając ręce do góry, wołał : " Heil Hitler ! " Obydwaj zostali na miejscu rozstrzelani przy gromadzie 10-15 zabitych cywilów "

Relacja Władysława Lewandowskiego , IPN , str. 657 :

"(...)poszedłem wraz z siostrą ulicą Długą w kierunku placu Kościeleckich, na którym stał kościół ewangelicki. I z tego kościoła poczęły również padać strzały(...)któregoś dnia widziałem, gdy żołnierze polscy prowadzili z rękami podniesionymi do góry (..) restauratora Butza (...) prowadzono (..) w kierunku gmachu obecnej WRN ( ob. Jagiellońska, patrz relacja pastora Priessa )

Relacja polskiego pastora, Waldemara Priessa, IPN str.662/663 :

"(...)Na moście przez Brdę, wracając do domu, zatrzymany zostałem przez polski patrol dwuosobowy (...) gdy stwierdzili że jestem pastorem, oświadczyli, że również strzelałem do Polaków (...) tutaj znajdował się punkt ( przy Jagiellońskiej, przed wojną Promenada) badania podejrzanych osób o dywersję. Badanie przeprowadzała zdaje się 3-osobowa komisja (...) gdy nadeszła moja kolej badania, powiedziałem że jestem Polakiem, ale nie dochodziło to do świadomości członków komisji (....)"

Dopiero legitymacja członka klubu wioślarskiego uratowała pastorowi życie. Niemcy mieli osobny klub.


Relacja nr.73, ( Serwański), Władysław Daniłowski, rejon Młyna Petersena :

"(..)Wieczorem dnia 3 września1939 r, na rozkaz Franciszka Marchlewskiego, udałem się w rejon cegielni Petersena przy ul. Nadrzecznej, skąd Niemcy ostrzeliwali mosty kolejowe przy Czarnej Drodze. W walce o cegielnię zginęło 3 albo 4 Niemców. Urządziliśmy tam kwaterę i punkt obserwacyjny. Strzelaliśmy stamtąd do młyna przy ulicy Młyńskiej 3/4 ( sic!), należącego do Niemki Klary Peterson, z którego Niemcy ostrzeliwali ul. Grunwaldzkiej "

Listę ofiar rozstrzelanych za dywersję w rejonie Młyna, zamieściłem.

Plut. Rudolf Sajdak przechodził koło płonącego kościoła Marcina Lutra na ul. Leszczyńskiego, wzrok miał dobry, relacja 25 :

" Przechodziliśmy obok kościoła. Na dopalających się resztkach wieży widziałem trzy ciężkie karabiny maszynowe typu "Maxim"

Do szczegółów spalenia tej ewangelickiej świątyni jeszcze wrócimy.

Ciekawe spostrzeżenia miał przodownik PP, Jan Długi, który znalazł się w okolicy lotniska na Szubińskiej, relacja 26 :

" Gdy znaleźliśmy się na lotnisku, jacyś żołnierze zawołali do nas ; " Policja - uciekać ! ". Wydawało mi się, że żołnierze ci byli chyba Niemcami, ponieważ polscy żołnierze nie nawoływaliby nas do ucieczki "

Maruderów i dezerterów w Bydgoszczy było aż nadto. Patrz relacje dotyczące punktów zbornych na Gdańskiej i w Myślęcinku.

Pani Klara Chmielewska, mieszkała na ul. Dworcowej 56, była bardzo odważna i mimo ostrzeżeń obserwowała pobliskie domy, relacja 37 :

" Wyjęłam z szafy lornetkę i znowu podeszłam do okna. Zaczęłam przeglądać okna przeciwległego domu. Widziałam, jak z okienek strychu wyglądają jacyś mężczyźni. Poznałam w nich ( było ich czterech) dwóch Niemców nazwiskiem Tornow ( ojciec jednego z nich był właścicielem fabryki rowerów przy ul. Św. Trójcy i sklepu rowerów przy ul. Dworcowej ) i Daniela ( syna dyrektora Deutsche Volksbank...) młody Daniel trzymał w ręku rewolwer. Padł strzał przez podwójne okno. Zostałam ugodzona kulą rewolweru poniżej lewej łopatki (...) uważam, że strzelił do mnie Daniel "

Panom Tornow nic się nie stało, ale mimo to syn pani Chmielewskiej był oskarżony o zabicie młodego Tornowa (!). Po interwencji oficera Wehrmachtu został on wypuszczony na wolność. Rowery ze sklepu Tornowa zostały wcześniej skonfiskowane. Natomiast pani Chmielewska nie dysponowała dokumentem który poświadczał jej postrzelenie. Blizn też nie miała.

Teraz relacja pani Heleny Spornej, nr 38. Pani Helena straciła syna, oto okoliczności :

" (...) podczas obchodzenia wspomnianych ulic, kiedy znaleźli się na ul. Sportowej przy Stadionie Miejskim ( Stadion Polonii), nadjechał wóz konny, na którym znajdowali się żołnierze w polskich mundurach. Zeskoczyli oni z wozu i krzyknęli : Hande hoch !
oraz dwukrotnie strzelili z pistoletu. Syn mój, ugodzony kulą w skroń, zginął na miejscu, a Rubiński został postrzelony w rękę "

Rubiński zaginął po wejściu Niemców. Mieczysław Sporny lat 19 widnieje na liście IPN, jako zabity przez Niemców, poz. 344. Natomiast reakcja polskich żołnierzy z dywizji 9 i 27 nie była szczególnie dziwna. Kresowiacy widzieli tu prawie wyłącznie mieszkańców pochodzenia niemieckiego. Rozmawiałem kiedyś z mieszkańcem ul. Inflanckiej ( ob. Maciaszka) który mówił, że bali się polskiego wojska, ale tylko tych zza Buga .

Niebezpiecznie było zbliżać się do okien, bowiem z ulic strzelano, często i gęsto. Relacja Józefa Pankaua, nr.43 :

" Wyszedłem przeto przed dom ( Wełniany Rynek), gdzie spotkałem znajomego kolejarza Andrzeja Sosińskiego, który mieszkał w pobliżu, przy ul. Podgórnej 9/11. Sosiński był zrozpaczony, płakał. Opowiedział mi, że w godzinach popołudniowych jego córka - o ile sobie przypominam miała wówczas 16 lat - stała w otwartym oknie ich mieszkania, gdy nagle padł z zewnątrz strzał. Córka została trafiona i zginęła na miejscu "

Nie mamy podstaw nie wierzyć tej relacji. Jednak w publikacji IPN-owskiej próżno szukać potwierdzenia jej śmierci. Ile jeszcze jest do wyjaśnienia ???


Załączniki:
Komentarz: Toruńska
T3.JPG
T3.JPG [ 101.87 KiB | Przeglądany 17870 razy ]
Komentarz: Toruńska
T4.JPG
T4.JPG [ 100.84 KiB | Przeglądany 17887 razy ]
Komentarz: Toruńska
T25.JPG
T25.JPG [ 70.69 KiB | Przeglądany 17905 razy ]
Komentarz: Toruńska.
T2.JPG
T2.JPG [ 68.83 KiB | Przeglądany 17927 razy ]
Komentarz: Ostrzał prowadzony był z ulicy w stronę okien. Ulica Toruńska.
T6.JPG
T6.JPG [ 59.26 KiB | Przeglądany 17926 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: czwartek, 29 paź 2009, 18:37 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
W czasie walk z dywersantami podpalono kilka budynków. Dwa z nich były świątyniami ewangelickimi. Na zborze przy ulicy Koronowskiej całkowicie spłonął dach, a kościół Marcina Lutra przy Leszczyńskiego uległ całkowitemu zniszczeniu. Pastora z Koronowskiej, rozstrzelano przy młynie Petersena. Pastor z Leszczyńskiego ocalał, bo został wcześniej internowany przez władze polskie.

Czas na relacje dotyczące kościoła Marcina Lutra przy ulicy Leszczyńskiego.


3 września 1939 na Szwederowie przy ulicy Leszczyńskiego 42 spłonął ewangelicki kościół. Znowu mamy dwie wersje, polska mówi o walce z dywersantami, niemiecka nic o strzelaniu z wieży nie wspomina. Z kościoła ostrzeliwać miano wycofujące się wojska ulicą Inowrocławską w kierunku Kujawskiej i dalej na Inowrocław. W związku z tym, że z obiektu, mimo kilkukrotnego przeszukania, nadal strzelano kościół został podpalony. Spłonął doszczętnie. Relacje zaczerpnąłem z publikacji IPN.

Mjr. Wojciech Gniadek, IPN, str. 706/707 :

" W tym rejonie strzelano z wieży kościoła na Szwederowie. Poleciłem dowódcy kompanii, aby skierował ogień z karabinu na wieże(...)"

Ppor. Brunon Gajewski, str. 717/718 :

"(..)Wróciwszy na skrzyżowanie ul. Stromej i Orlej, stwierdziłem, że cały ten rejon ostrzeliwany jest z wieży kościoła ewangelickiego przy ul. Leszczyńskiego. Dowódca kompanii kazał mi kościół ten ostrzelać. Rozkaz ten wykonałem, strzelając jednym ckm z II piętra domu znajdującego się na ul. Orlej i Stromej. Po chwili zauważyłem, że kościół się pali. Kto kościół podpalił, nie wiem. Słyszałem, że aby zniszczyć punkt dywersji przy pomocy pakuł zdaje się nafty, podpalono chór. Wkrótce doprowadzali żołnierze ośmiu mężczyzn ubranych w mundury PCK (...) wśród nich (...) niemiecki adwokat (...0Knitter(...)"

Relacja niemiecka. Maria i Hildegarda David, ich ojciec był kościelnym. Mieszkały w domu obok probostwa str. 797/798 :

"(...) polski komendant obrony przeciwlotniczej (...) powiedział nam, że powinniśmy opuścić dom gdyż inaczej polecą granaty (...) naturalnie razem z rodziną pastora opuściliśmy dom (...). W drodze do domu parafialnego próbowaliśmy zatrzymać się u katolickich sióstr (...) ale nas odprawiły. Na rogu ulicy przy domu parafialnym ujrzeliśmy bandę (...) (która) podeszła do nas ze słowami: To jest ten przeklęty kościelny " (...). Ojciec oparł się o mur i powiedział : "Mój Boże, cóż ja takiego uczyniłem "(...) przewrócono go na ziemię kopano i zmasakrowano nie do poznania (...) odtąd po naszym ojcu zaginął jakikolwiek ślad (...). Kościół i dom parafialny zostały spalone, a nasze mieszkanie całkowicie zdemolowano i splądrowano ...."

Zdjęcia zamieszczam poniżej.

Najbardziej znanym wypadkiem podpalenia budynku mieszkalnego, miał miejsce przy ulicy Żmudzkiej 10. Oto relacja.

" ul/ Żmudzka, ogrodnik Schmeide wraz synem otworzyli ogień z rewolwerów do próbujących przeszukać posesję żołnierzy, w efekcie zginęli a budynki spalono ( Łącznie 3 ofiary)"

Taką wersję znałem z ksiązki Serwańskiego. Jak wyglądało to naprawdę?
Schmeide Erich nie był ogrodnikiem tylko kowalem ale ukrył się w domu ogrodnika stąd mylne określenie jego profesji, mieszkał pod numerem 11, a dom ogrodnika nosił numer 10. Budynek ogrodnika został podpalony i uległ całkowitemu zniszczeniu. Dzięki dokumentom z IPN dysponujemy relacją Charlotte E. Arndt, córki ofiary, IPN, str.759/761 :

" Nagle do drzwi domu zaczęli walić kolbami żołnierze Nasz ojciec poszedł otworzyć (...) ze strony żołnierzy spotkały go tylko lekceważenie i podejrzliwość (...) gruntownie przeszukali u kieszenie w poszukiwaniu broni i amunicji. Następnie dwaj żołnierze wzięli go pod ramion, ojciec się nie bronił, zaprowadzili za róg domu, i rozstrzelali z broni maszynowej (...)"

Żona Schmeidego chciała zginąć wraz z nim, ale mimo że trzykrotnie do niej strzelono żaden pocisk nie trafił. Następnie wszyscy Niemcy w liczbie 12 osób schronili się w piwnicy domu Żmudzka 10. Prowadzące do niej drzwi były stalowe. Dom został ostrzelany i splądrowany. Po upływie ok. pól godziny ktoś podpalił budynek. Ukrywający się w piwnicy ludzie mimo to nie wychodzili. Dalej Charlotte E. Arndt :

"(...)Ciągle strzelano a przez okna do piwnicy wdzierał się już dym. Uczeń ( ogrodnika ) stracił całkowicie nerwy ( ...) wyczołgał się przez okno z piwnicy ( ...) ale ledwo wyszedł na zewnątrz, padł strzał i trafił go w głowę "

Żar w piwnicy jest coraz większy, wśród Niemców jest czwórka małych dzieci, trudno im wszystkim wytrzymać. W końcu wychodzi również młody ogrodnik z żoną. Natychmiast ginie a kobieta zostaje odprowadzona na ul. Gdańską. Kolejna kobieta, Gerda wraz z dzieckiem też została zatrzymana i zaprowadzona na w.w ulicę. Przybyli na miejsce pożaru strażacy zostali powstrzymani przez tłum, nie udało się im podjąć akcji gaśniczej. Dom się zawalił, ale strop piwnicy wytrzymał. Wieczorem ocalała siódemka wyczołgała się z piwnicy. Rankiem 4 września matka i dziadek Charlotty zostali aresztowani. Oboje ocaleli.

Na Żmudzkiej 10 zginęły następujące osoby:

1.Schmeide Erich, lat 43- kowal
2. Ristau Erwin, lat 25- robotnik
3. N.N - lat ?, ogrodnik

Wszystko to jest dosyć zagmatwane, na liście ofiar trudno, jak na razie, ustalić personalia ogrodnika. Nikt inny o nazwisku Schmeide nie jest wymieniony, co wyklucza syna jako ofiarę ( u Serwańskiego jest: ogrodnik wraz synem ). Nie ma też w tym wykazie 3 osoby której miejscem śmierci byłaby Żmudzka. Jest jednak kilka ofiar N.N ( 29 osób), czyli nie można wykluczyć, że relacja Arndt jest zgodna z prawdą jeżeli chodzi o ilość zabitych.


Załączniki:
Komentarz: Spalony dom Schmeidego.
1233254853_schmeide.jpg
1233254853_schmeide.jpg [ 67.45 KiB | Przeglądany 17801 razy ]
Komentarz: Kościół Marcina Lutra w latach świetności.
1229971845_leszczyna.jpg
1229971845_leszczyna.jpg [ 102.3 KiB | Przeglądany 17801 razy ]
Komentarz: Pusty plac po kościele istnieje do dziś.
Obecnie jest tam MDK. Na tym terenie
rośnie drzewo im. Lutra. Posadzone w 400 rocznicę urodzin tego reformatora.

Leszcz1.JPG
Leszcz1.JPG [ 146.82 KiB | Przeglądany 17805 razy ]
Komentarz: Sąsiadujący z kościołem budynek Elżbietanek. To tu szukała schronienia rodzina kościelnego. Bez skutku.
l3.JPG
l3.JPG [ 69.28 KiB | Przeglądany 17841 razy ]
Komentarz: Spalony kościół p.w Marcina Lutra w Bydgoszczy. Pastor Lassahn został internowany zaraz po wybuchu wojny.
pastor Paul Lassahn.jpg
pastor Paul Lassahn.jpg [ 73.12 KiB | Przeglądany 17905 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 30 paź 2009, 19:59 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Relacje niemieckich mieszkańców miasta rzucają inne światło na wydarzenia w Bydgoszczy. Oto kilka z nich, wszystkie cytaty z pozycji IPN-owskiej


Felix Kopp mieszkał na Berlinerstrasse ( IPN, 764 - 770 ) obecnie Św. Trójcy firma Kopp czyli Wilhelm Kopp Farbiarstwo i Czyszczenie Chemiczne. Felix Kopp, w swojej relacji, dokładnie precyzuje gdzie mieściła się jego firma. Na przeciw wyspy Młyńskiej, obiekt ten istnieje do dzisiaj, mieściła się w nim......pralnia chemiczna. 3 września około 9 przyszli do farbiarni żołnierze którzy przeszukali budynek twierdząc że ktoś z niego strzelał. Po przeszukaniu niczego takiego nie stwierdzono. Dalej Kopp :

"(...) nie umiem podać, czy jacyś Niemcy z Berlinerstrasse ( Grunwaldzkiej ) zostali zamordowani w dniach 1 do 5 września (...) z tego, co widzieliśmy w naszej okolicy, aresztowania były prowadzone przez różne osoby. Niemców koszarowano w pomieszczeniach piwnicznych, szkołach budynku rządowego i innych domach; jak słyszeliśmy, w wielu przypadkach byli traktowani w najpodlejszy sposób (...) na krótko przed wejściem od północy wojsk niemieckich (...) został zamordowany kolejny kolega (...) Urlich Neumann (...) uciekł z domu, do piwnicy, a za nim służąca; oboje zostali zastrzeleni przez bandytów (...) setki innych Niemców pogrzebaliśmy w masowych grobach po zebraniu ich ciał ze wszystkich okolic miasta i przedmieść"

Poniżej zamieszczam zdjęcia pałacyku który mieści się w głębi podwórza na rogu Czartoryskiego i Św. Trójcy, czyli w rejonie "farbiarni"

Kathe Finger mieszkała na Grunwaldzkiej 44 :

" Zaintrygowało nas to, że wielu volksdeutschów pod polską strażą odprowadzono do najbliższego rewiru policyjnego (na ul. Wrocławską) (...) aresztowania nie ograniczyły tylko do pozbawiania wolności, ale wiązały się także ze znęcaniem się i z bestialskim traktowaniem (...) następnie przyszli do nas ( okno Fingerów wskazano jako to z którego strzelano ) (...) mój mąz wziął mnie na stronę (...) i wyszeptał: Musimy teraz umrzeć, bądź dzielna (...), stał prosto, trzymał mnie za rękę (...) żołnierz, który wrzeszczał do nas coś czego zupełnie nie rozumieliśmy, wycelował broń i strzelił. Śmiertelnie raniony mój mąż upadł (...) zostaliśmy wszyscy aresztowani na zewnątrz czekał na nas wrzeszczący tłum (...) Co pewien czas aresztowanych ładowano na ciężarówki i odwożono do budynku rządowego w celu osądzenia ( z komisariatu na ul. Wrocławskiej na ul. Promenadę, ob. Jagiellońska) (...) wyroki zapadały szybko, wszystkich bez wyjątku skazywano na na karę śmierci (...) w poniedziałek 4 września (...) znów była obława na Niemców "

Pani Kathe Finger wymienia 24 osoby które zginęły w dniach 3/4 września (22 imiennie)

Jeszcze raz wróćmy na ulicę Okopową, boczna od Grunwaldzkiej. Większości mieszkańców w ogóle nieznana. Jednak zapisała się w historii " Krwawej Niedzieli ", szczegółów nie znamy. Wiemy tylko kto tam zginął.
Pewne informacje są na str.719/720, IPN (częściowo była już cytowana)
Stanisław Klimczak :

"(...) Strzelanina w naszej okolicy rozpoczęła się w dniu 3 września 1939 około godziny 9.00 z zabudowań ogrodnika Schrodera na końcu Okopowej (...) nasze wojsko (...) zostało (...) ostrzelane z zabudowań wspomnianego Schrodera oraz z zabudowań Niemców, Schauera i Wittkego z ul. Wyrzyskiej (...) Z okien domu widziałem posuwające się ostrożnie wojsko w kierunku zabudowań Schrodera, skąd padały strzały z karabinu maszynowego (...) do piwnicy wrzucono granaty i to spowodowało, że Niemcy wyszli (...) Oglądałem też piwnicę, a właściwie dwie piwnice (...) Niemcy ukryli się w drugiej (...) i wyszli dopiero po rozbiciu granatami włazu metalowego (...) Ojciec mój skazany został niesłusznie, albowiem ogóle nie brał udziału w akcji wojskowej. Koebkowa obciążała go z zemsty za to, że wskazał Wojsku Polskiemu Koebków i Schroderów jako tych, którzy mają konie "

W związku z powyższymi wydarzeniami niemiecki Sąd Specjalny, w X 1939 roku skazał na śmierć Sylwestra Gniewkowskiego, Władysława Klimczaka i Wacława Paszka. Dwie kobiety Leokadię Wolnik i Annę Borek skazano na długoletnie więzienie. Obie zmarły w obozie.

Na Okopowej zginęły następujące osoby:

1. Koebke Emil, 62 lata,
2. Koebke Artur, 29 lat,
3. Schroedter Bruno, 66 lat,
4. Schroedter Johannes, 30 lat,
5. Forkert vel Vorgert, Gerhard, 19 lat,
6. Brychcy Elisabeth vel Brychcówna Elżbieta , 19 lat.


Załączniki:
Komentarz: Zdjęcie trochę nieostre. Jednak ciemne plamki po kulach i tak są widoczne
Czarto1.JPG
Czarto1.JPG [ 88.91 KiB | Przeglądany 17714 razy ]
Komentarz: j.w
Czarto2.JPG
Czarto2.JPG [ 94.58 KiB | Przeglądany 17729 razy ]
Komentarz: Ślady po ostrzale. Pałacyk przy Czartoryskiego.
Czarto3.JPG
Czarto3.JPG [ 85.79 KiB | Przeglądany 17718 razy ]
Komentarz: Firma Koppa, lata świetności ma już za sobą.
W.Kopp.JPG
W.Kopp.JPG [ 79.89 KiB | Przeglądany 17754 razy ]
Komentarz: Ulica Okopowa, dziś. Ostrzelany dom ogrodnika mieści się na końcu tej ślepej uliczki.Zdjęcie budynku zamieściłem powyżej.
okopowa.JPG
okopowa.JPG [ 71.85 KiB | Przeglądany 17757 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 30 paź 2009, 23:43 
Offline
Gość

Rejestracja: piątek, 7 sie 2009, 21:34
Posty: 491
Wtrącę swoje trzy grosiki: odnośnie powyższych zdjęć z cmentarza na Kcyńskiej, to major Oskar Zawadil (Pomorska Brygada Kawalerii) i harcerz Libecki to ofiary walk w okolicach Bukowca/Poledna/Grupy w pierwszych dniach Września 1939 r. Na wspomnianym cmentarzu są pochowane szczątki żołnierzy Wojska Polskiego poległych w pierwszych dniach września 1939 r. w walkach z Niemcami na terenie obecnych powiatów: świeckiego i tucholskiego (m.in. żołnierze 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich), szczątki przeniesione po wojnie z pierwotnych mogił w okolicy pól bitewnych.
A "krwawa niedziela"? Zbyt często oceniając wydarzenia sprzed 70 lat używamy dzisiejszych kryteriów i współczesnego postrzegania otaczającego nas świata. Dziś rozmawiałem z bydgoszczaninem starej daty, który na własne oczy obserwował to co działo się 3 września... Jego ojciec i wujek walczyli w Powstaniu Wielkopolskim 1918/1919,w domu żywa była pamięć niemieckiego panowania w Bydgoszczy jak i walk z Niemcami tuż za granicami miasta zaledwie 20 lat wcześniej. 3 września zadziałał naturalny odruch: Niemcy zaczęli strzelać, należy się bronić. To była wojna, to była sytuacja, w której albo ja albo on. Mój rozmówca wspomina Niemców, którzy bronili jego rodziny w momencie, gdy przyszło do rewanżu ze strony władz okupacyjnych, wspomina także tych, którzy nagle przestali reagować na "dzień dobry", a zaczęli nazywać go "polską świnią". Niestety, tych drugich było znacznie więcej.... Trafił do Potulic, rodzice zostali zamordowani w okrutny sposób, wujek - Powstaniec również (m.in. dzięki sąsiadowi-Niemcowi, któremu uratował "skórę", gdy przed wojną Polacy z okolicznych wsi chcieli go pobić). Jednocześnie rozmówca wspomina poprawne relacje polsko - niemieckie w przedwojennej bydgoszczy - np. zakupy w delikatesach, których właścicielem był Niemiec, a które miały znajdować się w miejscu obecnego banku na Placu Wolności. Podkreśla, że tuż przed wojną nie panowała jakaś specjalna antyniemiecka psychoza, którą niektórzy uzasadniają zachowanie Polaków w dniu 3 września 1939 r.

_________________
Situation Normal All F....... Up


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 30 paź 2009, 23:52 
Offline
BSMZ Bunkier

Rejestracja: czwartek, 2 kwie 2009, 23:00
Posty: 627
Mam wrażenie, ze ta psychoza pojawiła się i zaczęła narastać w miesiącach bezpośrednio poprzedzających rozpoczęcie wojny.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 581 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 30  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
       
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group