Forum Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków "BUNKIER"

UWAGA: W przypadku problemów technicznych z forum lub problemów z rejestracją prosimy o kontakt pod adresem: forum@bsmz.org lub prosimy pisać w dziale "POMOC" (dział ten nie wymaga rejestracji).
Dzisiaj jest poniedziałek, 18 lut 2019, 06:27

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 32 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: niedziela, 26 cze 2011, 12:02 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: czwartek, 9 paź 2008, 23:00
Posty: 5135
Lokalizacja: Bydgoszcz
slawek pisze:
Tak bunkier tylko że jej chodziło o wieś Gliszcz która jest 14km na północny wschód od Potulic i 16km na północny zachód od Bydgoszczy.

Zgadza się, nie uważnie przeczytałem. Przepraszam.

slawek pisze:
Masz jakiś pomysł gdzie sprawdzić dokąd trafili?

Nie mam pojęcia jak do tego się zabrać.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 27 cze 2011, 08:46 
Offline
Gość

Rejestracja: piątek, 7 sie 2009, 21:34
Posty: 491
Jeśli chodzi o sprawy związane z powojennymi losami volksdojczów i COP Potulice, to właściwym kierunkiem będzie IPN. Kartoteki takich obozów lądowały w archiwum MBP/MSW, a dokumenty stamtąd trafiły do IPN. Poza tym IPN prowadził/prowadzi śledztwa w sprawie śmierci Niemców oraz osób innych narodowości w miejscach takich jak COP Potulice (np. śledztwo w sprawie podkruszwickich Łagiewnik). Listy nazwisk na pewno były sporządzane przez bezpiekę, tu również kierunek IPNowski. Bydgoska delegatura wie co nieco na temat Potulic.

_________________
Situation Normal All F....... Up


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: wtorek, 28 cze 2011, 19:38 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: czwartek, 9 paź 2008, 23:00
Posty: 5135
Lokalizacja: Bydgoszcz
W tym wątku również została odnaleziona tabliczka:
viewtopic.php?f=11&t=858
Zawierała więcej danych.

Na jesień jak tylko zielsko i robactwo zniknie z lasów wybieram się na dłuższą wyprawę do Krzystkowic. Muszę zaspokoić swój apetyt na oglądanie pozostałości tamtej fabryki a przy okazji porozmawiam z ludźmi którzy zajmują się badaniem tego kompleksu. Być może uda się wyjaśnić pewne niewiadome dotyczące pracowników przymusowych.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: wtorek, 28 cze 2011, 22:36 
Offline
Gość

Rejestracja: czwartek, 3 lut 2011, 22:03
Posty: 38
Lokalizacja: Bydgoszcz
Cytuj:
W tym wątku również została odnaleziona tabliczka:
viewtopic.php?f=11&t=858


Jestem mile zaskoczona, SUPER! :) Jeszcze kilka takich przypadków i będzie można dać tutaj dział w stylu "poszukiwania przodków" ;)

Cytuj:
Muszę zaspokoić swój apetyt na oglądanie pozostałości tamtej fabryki


My z młodszą siostrą (która naturalnie od czasu odkrycia, że pradziadek tam był również zainteresowała się tym tematem) wybieramy się tam jeszcze tego lata. Co prawda nikogo nie popytamy (bo nie wiemy kogo i jako, że jesteśmy laikami w takich sprawach, nie potrafimy docierać do ludzi obeznanych w tym temacie ;) ) ale pozwiedzamy wszystko, nie przegapiając choćby i najmniejszych bunkierków. Po prostu nasze oczy muszą zobaczyć miejsce pracy i Bóg istny wie czy i nie śmierci - naszego pradziadka..

Cytuj:
Być może uda się wyjaśnić pewne niewiadome dotyczące pracowników przymusowych.


Takich niewiadomych to musi być mnóstwo.. bo nie wierzę, że tylko mój pradziadek tak po prostu zaginął (albo dosłownie "zginął"). .

Ostatnio pomyślałam nawet, że gdzieś są przecież rodziny pracowników z Christianstadt czy naszej d.a.g i jakieś wspomnienia czy historie o swoich pradziadkach czy babkach mają..
i nieciekawa jest myśl, że być może większość takich rodzin żyje w takim błednym myśleniu w jakim i my żyliśmy.. że pradziadki czy prababki pracowały w jakimś bliżej nieokreślonym miejscu - niektórzy może i znają nawet nazwę - i tam w przyjaźni z Niemami całkiem nieźle zarabiali, nie tracąc przy tym na niczym a już na pewno nie na zdrowiu.. strasznie się myśli o tym, że ludzie mogą nie mieć pojęcia gdzie naprawdę tarfiali ich dziadkowie..a i mało kto się zastanawia, co się później z tymi pradziadkami działo. Zauważyłam kiedyś, że często zaginiecie kogoś podczas wojny tłumaczy się po prostu: wojną - i rzadko się w to wnika. Mało kto zastanawia się na co i kiedy zmarł jakiś tam pradziadek - liczy się to, że zmarł podczas wojny i to staje się jedynym wytłumaczeniem. Bez szukania kiedy, gdzie i dlaczego. Wojna była - i już. Jest więc dużo do zbadania, zapewne dużo takich "pradziadków" do odszukania, dużo do odnalezienia, mnóstwo do wyjaśnienia. . . ogrom.

Cytuj:
poza tym IPN prowadził/prowadzi śledztwa w sprawie śmierci Niemców oraz osób innych narodowości w miejscach takich jak COP Potulice


Pewne jest to, że oni na pewno nie zostali zamordowani, na nikim z nich nie dokonano egzekucji. Byli deportowani do Niemiec. Nie mam jednak pojęcia czy byli ewakuowani z rozkazu niemieckich władz, czy siłą wypędzeni z Polski czy może sami uciekli obawiając się "czerwonych". .

_________________
„Nie ma berlinek nad Brdą, nie ma cum i nic nie kusi (...) Nic się nie zmieniło, a wszystko jest inne.” (Most Królowej Jadwigi)"


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 29 cze 2011, 09:10 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 1 lis 2009, 08:48
Posty: 93
Watek "Skrzyneczki z Christianstadt" to piekny przyklad poszukiwania tozsamosci, odkrywania korzeni wlasnych, losow swoich bliskich ale i historii tamtych, minionych juz pokolen.
Chwala i podziekowania tym, ktorych pasja i wiedza prowadzi i wspomaga nas w tych poszukiwaniach.
Cytuj:
viewtopic.php?f=11&t=858


Wazna jest takze nasza otwartosc na prawde, nawet wtedy gdy jest ona sprzeczna z naszym jej wyobrazeniem.
Cytuj:
Pewne jest to, że oni na pewno nie zostali zamordowani, na nikim z nich nie dokonano egzekucji. Byli deportowani do Niemiec. Nie mam jednak pojęcia czy byli ewakuowani z rozkazu niemieckich władz, czy siłą wypędzeni z Polski czy może sami uciekli obawiając się "czerwonych". .


Relacja niemieckiej siostry zakonnej w ksiazce Wilfrieda Ahrensa, "Verbrechen an Deutschen"
Cytuj:
http://www.deutscherosten.de/Potulice.htm
a opisujaca pobyt w potulickim obozie nie jest niestety jednomyslna z Twoja, tak przeciez jednoznaczna opinia.
Jak trudne staje sie poszukiwanie prawdy przekonujemy sie czytajac uwaznie forumowy watek dotyczacy "Krwawej Niedzieli".
Mysle , ze jak zaden inny watek na tym forum obrazuje on trudna relacje dwoch narodow i kultur wpisana w historie wielu bydgoskich rodzin.
Nie traktujmy jej jednak selektywnie.

Pozdrawiam.
Piotr


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: czwartek, 21 lip 2011, 16:41 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: czwartek, 9 paź 2008, 23:00
Posty: 5135
Lokalizacja: Bydgoszcz
Całkiem niedawno nabyłem kartkę pocztową wysłaną w maju 1942 roku z Krzystkowic do Bydgoszczy. Pisała ją kobieta która trafiła do jednego z obozów pracy. Był to Lager 4, barak 1, sztuba 13. Pozwolę sobie przytoczyć fragment listu: „...znajduję się w Christianstadt gdzie jest możliwie, lecz zawsze lepiej w domu”. Tęsknota pozostaje.

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: sobota, 23 lip 2011, 21:48 
Offline
Gość

Rejestracja: czwartek, 3 lut 2011, 22:03
Posty: 38
Lokalizacja: Bydgoszcz
bunkier, super, że masz dostęp do takich rzeczy! :) Czy dałbyś radę odszyfrować całą treść listu? Jestem potwornie ciekawa, co jest tam napisane.. czy autorka jeszcze jakoś nawiązuje do warunków w jakich przyszło jej tam pracować? Bo ja odnoszę wrażenie, że jeśli nie w całym obozie to na pewno w którejś jego części były baraki, w których pracownicy byli traktowani "całkiem całkiem" ...

Cytuj:
znajduję się w Christianstadt gdzie jest możliwie


Jak już wspominałam parokrotnie, mój pradziadek "nie miał tam źle".. z tego liściku wynika, że ta pani również nie narzekała. Myśmy wszyscy przywykli do negatywnych opinii odnośnie takich miejsc (oczywiście słusznie), ale może były też pewne miejsca, gdzie jakkolwiek ludzi szanowano, może nie wszędzie i nie zawsze było "źle"? I może te "możliwe miejsca" w których ludzi nie katowano, nie zmuszano do pracy ani nie głodzono to nie zawsze od razu lokale dla tych, co sztamę z Niemcami trzymali? Lubię sobie czasem tak podumać może trochę naiwnie o tym, że nie każdy Niemiec był zły, nie każdy Niemiec bił i nie każdy batem do pracy zaganiał.. .

_________________
„Nie ma berlinek nad Brdą, nie ma cum i nic nie kusi (...) Nic się nie zmieniło, a wszystko jest inne.” (Most Królowej Jadwigi)"


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: niedziela, 24 lip 2011, 12:45 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: czwartek, 9 paź 2008, 23:00
Posty: 5135
Lokalizacja: Bydgoszcz
Tekst jest bardzo krótki, pisownia oryginalna :

„ Kochano Zosiu. Skreślam te kilka słów, otusz znajduję się w Christianstadt gdzie jest możliwie lecz zawsze lepiej w domu. Tęsknię za wami wszystkimi gdyż jest mi bardzo smutno że nie możemy się sobą zobaczyć tylko muszę siedzieć. Napisz do mnie bym się mogła chociaż twemi literami rozweselić. Adres (imię i nazwisko) Christianstadt am Bober Lager 4 Bar. 1 Szt. 13. „

Osiedla pracownicze(lager) tak bym nazwał te obozy, służyły do zakwaterowania pracowników pracujących przy budowie i produkcji w zakładach D.A.G. Przymus pracy dotyczył bardziej więźniów i jeńców.
Większość baraków była drewniana i w każdej chwili taki barak można było w miarę potrzeb rozebrać i złożyć w innym miejscu. W Bydgoszczy były również baraki murowane, które zachowały się do dnia dzisiejszego. Każde osiedle miało swojego komendanta i było ogrodzone. Baraki dzieliły się na mieszkalne, socjalne i sanitariaty. Na jednym z osiedli murowanych był nawet szpital(jak zajdę trochę wolnego czasu to więcej napiszę). Nie było sanitariatów i kuchni w baraku mieszkalnym jak co niektórzy sugerują w różnych publikacjach. Za mieszkanie trzeba było płacić za wyżywienie również, nie dotyczyło to jeńców i więźniów. Po pracy do godziny policyjnej można było „wyjść na miasto” nie było przymusowego przebywania w barakach. Warunki zakwaterowania były różne, bardziej komfortowe były baraki murowane gdzie jedną izbę zajmowała tylko jedna rodzina z dziećmi, w Łęgnowie dla dzieci było nawet przedszkole. W barakach drewnianych mieszkało się w jednej izbie z dziesięcioma współlokatorami. W jednym baraku mieszkało ok. 200 osób.
Było wielu ludzi którzy stawiali się do pracy dobrowolnie(Niemcy, Polacy, Litwini) ci mieli zapewnione również zakwaterowanie dla swych rodzin.
Z tego co mi wiadomo i wynika z dokumentów to dbano o pracownika ze względu na brak fachowców.

Baraki gdzie zakwaterowani byli RADowcy. RAD-Abteilung 4/23 Brahnau, w spisie oddziałów RAD błędnie podana jest nazwa - Drahnau. Osiedle znajdowało się na terenie zakładu. Podziękowania dla Rogera Wagnera z Luksemburga za udostępnienie zdjęcia.

Obrazek

Dzieci bawiące się na podwórku przy barakach.

Obrazek
Źródło Bundesarchiv


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 8 lut 2019, 14:26 
Offline
Gość

Rejestracja: piątek, 20 lis 2015, 11:24
Posty: 29
Wieki minęły odkąd pytałam tutaj o mojego pradziadka z Krzystkowic.. :) Pisałam wtedy z konta, do którego nie pamiętam już hasła... w każdym razie, po ~8 latach, kwestię "skrzyneczki" i Alojzego, mogę uznać w końcu za zamkniętą. Dostałam dwa listy wysłane przez niego z Christianstadt do Bydgoszczy i dwa zdjęcia... na obu, jest mój pradziadek w ubraniu roboczym. Oczywiście nadal nie wiem, co konkretnego Alojz robił w Krzystkowicach i jak sadze już się nie dowiem – ale jest progres. :D Wiem już jak wyglądał i wiem, że w obozie w wolnych chwilach robił ozdoby przyozdabiane tulipanami (skrzynki, grzebienie, pudełka etc. wszystko ozdabiał w tulipany jako znak rozpoznawczy :)). Znam też jego powojenne losy (jeden z listów wyjaśnił wszystko i powiem Wam: można by nakręcić z tej historii całkiem ciekawe romansidło :) ) .. i w ramach ciekawostki zamykającej ten stary temat, wrzucam na pamiątkę to zdjęcie nadane z obozu.. :)


Załączniki:
IMG_20190203_191026.jpg
IMG_20190203_191026.jpg [ 144.45 KiB | Przeglądany 76 razy ]
IMG_20190203_191051.jpg
IMG_20190203_191051.jpg [ 145.82 KiB | Przeglądany 76 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 8 lut 2019, 22:00 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: czwartek, 9 paź 2008, 23:00
Posty: 5135
Lokalizacja: Bydgoszcz
Bardzo fajnie że tak się to zakończyło :1

A my myśleliśmy, że Izabela pojechała do Krzystkowic zwiedzać pozostałości po fabryce i tak się jej tam spodobało, że została ;)

Czy na listach są jakieś dane dotyczące adresu zwrotnego(nr obozu, itp.)?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 8 lut 2019, 22:45 
Offline
Gość

Rejestracja: piątek, 20 lis 2015, 11:24
Posty: 29
Niestety nie ma adresu nadawcy ... liściki był drobnym maczkiem napisane na zdjęciu/pocztówce, ewentualnych kopert - brak. .. jest jednak nadzieja, że dostanę takich np. zdjęć więcej... ja te pamiątki otrzymałam pocztą, od dawno zapomnianej części rodziny która nie wyklucza, że ma w swoich szafach więcej takich zdjęć czy listów. :) Po cichu liczę jeszcze na jakiś ciekawy albumik, liściki, pocztówki etc. :))


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: piątek, 8 lut 2019, 23:30 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: czwartek, 9 paź 2008, 23:00
Posty: 5135
Lokalizacja: Bydgoszcz
unitra pisze:
Po cichu liczę jeszcze na jakiś ciekawy albumik, liściki, pocztówki etc. :))


No to trzeba uzbroić się w cierpliwość :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 32 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
       
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group